Blog > Komentarze do wpisu
28 Weeks Later - ***

Kliniczny przykład średnio udanego sequelu

To prawda, że Hiszpanie potrafią robić dobre kino grozy ("Inni", "Ciemność"), i choć regułą to nie jest, to po sukcesie hiszpańskojęzycznego "Labiryntu Fauna" reżyserzy z Hiszpanii w dalszym ciągu utrzymują swoją renomę. Zapewne producenci "28 tygodni później" doszli do wniosku, że twórca "Intacto" Juan Carlos Fresnadillo poradzi sobie z sequelem kasowego "28 dni później". Fabuła ponownie zostaje osadzona w Londynie. Śmiertelny wirus zmieniający ludzi w zombie, zebrał swoje śmiertelne żniwo. Mija 6 miesięcy, i wydaje się że to już koniec plagi. Jednak okazuje się, że to nie koniec - koszmar zaczyna się od nowa. Nie ma sensu dalsze streszczanie fabuły bo jak to w horrorach bywa, ta ma za zadanie straszyć widza. Nie mam złudzeń, iż tworzenie kontynuacji historii, które porwały widownię jest obciążone dużą presją oraz oczekiwaniem widza, jednakże z drugiej strony praktycznie pewny jest sukces frekwencyjny. I pewnie w tym przypadku tak będzie. Ja jednak uważam, że miernoty fabularnej nie da się ukryć drgającą kamerą i ciemnymi planami. Naiwność fabuły i eksponowanie tematów, które z założenia mają mrozić krew w żyłach, w rzeczywistości są natrętne. W efekcie w połowie filmy zaczyna nurzyć. Być może, gdyby za film podjął się jakiś brytyjczyk to z pierwowzoru uratowanoby surowość oraz klimat "28 dni później". A tak powstał kolejny horror, który nie wnosi nic nowego do gatunku, jedynie powiela klisze które wielokrotnie mogliśmy już widzieć. Żeby nie było, są i plusy tego obrazu. Całość jest poprawnie zmontowana i dobrze oprawiona muzyczna. Daję całą gwiazdkę, za sceny opustoszałego Londynu.

piątek, 31 sierpnia 2007, zaginiony22

Polecane wpisy

Komentarze
cedro84
2008/02/07 20:28:34
nie widziałem tego filmu, ale pamiętam, ż epierwsza część była naprawdę całkiem niezła... tzymała w napięciu i miała w sobie coś niekonwencjonalnego... jak Armia wilków czy Jaskinia...