Blog > Komentarze do wpisu
Sztandar Chwały ***1/2


Lubię filmy Clinta Eastwooda. Mimo, że nie są Wielką Sztuką, to są obrazami osobistymi. Z kadru można wywnioskować, że "Brudny Harry", jest tak samo surowy na ekranie, jak w życiu. Ma zdecydowane poglądy, ale bardzo powściągliwie ocenia dany temat.
"Sztandar Chwały" to część dwuczęściowego cyklu o amerykańsko-japońskiej wojnie o Iwo Jima. Pierwsza z nich przedstawia pogląd amerykański drugi japoński nt. tej bitwy.
"Sztandar ...." przedstawia amerykański mit nt. bohaterów, jako fałsz. Co prawda w imię dobra, ale z poświęceniem kolejnych ofiar. Media, które są najważniejszą władzą współczesnego świata, przedstawiają trójkę głównych bohaterów jako zwycięzców, choć takimi wcale nie byli. Powstaje pytanie, czy w imię pozytywnej propagandy, należy poświęcić tych Prawdziwych Bohaterów, niemedialnych bo martwych. Jakkolwiek patetycznie by to nie brzmiało, zadane pytanie nie jest głupie. Eastwood nie odpowiada na to pytanie, i chyba to jest właśnie głównym problemem tego filmu. Być może to kwestia oczekiwań producentów (Spielberg), ale całość z moralizatorskim zakończeniem na tym ucierpiała. Szkoda, bo zarówno zdjęcia jak i aktorstwo są na wyśmienitym poziomie.
Podsumowując, jeden cichy głos jest mniej wart niż głośny krzyk, choć ten pierwszy mniej zniechęca ale i nikogo do swoich racji nie przekon
a.
czwartek, 07 lutego 2008, zaginiony22

Polecane wpisy