Blog > Komentarze do wpisu
W dolinie Elah ****



Paul Higgis po raz trzeci. Po "Listach z Iwo Jimy" oraz "Sztandarze Chwały" kolejny film tego twórcy, tym razem nie tylko w roli scenarzysty ale także reżysera. Higgis kilka lat temu podniecił połowę świata swoim "Crash", dla mnie nieoryginalnym bo powtarzającym konwencję z "Grand Canyon". Tym razem odpuścił sobie fajerwerki i skupił się nad tym co rzadko pojawia się w kinie amerykańskim, czyli historii z doskonale nakreślonym tłem psychologicznym bohatera osadzonego w fabule. Film opowiada o weteranie wojennym, wyruszającego na poszukiwania syna, który podobno zdezerterował z wojska po przyjeździe z misji w Iraku.
To co uderza, to piorunujący pokład emocjonalny i prawdziwa autentyczność roli Tommy'ego Lee Jonesa. Po obejrzeniu "W dolinie Elah" zaczynam mieć wątpliwość, który z aktorów bardziej zasługuje na Oscara: Mortensen (za "Eastern Promises") czy właśnie Lee Jones. Mimo wszystko były Ścigający zagrał rolę mniej odważną, ale za to zagrał ją koncertowo.
Czy są minusy? W zasadzie nie ma. Jedna, jedyna która dotyczy praktycznie wszystkich filmów amerykańskich. Kino amerykańskie skupia się na opowiadaniu fabuły, często gubiąc warstwę psychologiczną poszczególnych postaci. Dlatego rola Susan Sarandon (żona głównego bohatera), jest tylko niezbędnym minimalnym dopełnienien, a szkoda bo było tu dużo miejsca na wzbogacenie opowieści, nadania jej większego prawdopodobieństa i autentyczności.
Mimo wszystko, polecam bez zająknięcia.
poniedziałek, 11 lutego 2008, zaginiony22

Polecane wpisy

Komentarze
aniabuzuk
2008/02/14 17:33:04
Rola TLJ to rzeczywiscie jedna z najlepszych kreacji tego sezonu, ale obawiam sie, ze w zestawieniu z wyrywajaca z butow rola Daniela Day-Lewisa nie zostanie doceniona.