Blog > Komentarze do wpisu
Control ***
Rozczarowanie, co w przypadku filmów dystrybucji Gutek Film praktycznie się nie zdarza.
Biografia Ian-a Curtisa w wykonaniu dawnego kolegi Antona Corbijna. Corbijn znany z realizacji strony wizualnej legendy U2 oraz Depeche Mode (zdjęcia, wizualizacje, koncerty) w formie fabularnej wypadł blado. Po części jest to kwestią opisanej postaci. Nie jestem fanem Joy Division, a ich piosenki nigdy nie były w kręgu moich zainteresowań, a więc film oceniam bez rabatu sympatii dla Curtisa. Drugą kwestią jest sam bohater, zupełne przeciwieństwo gwiazdy popkultury. Chory na epilepsję introwertyk, który przez cały film miota się pomiędzy (współ)życiem z typową kurą domową a belgijską dziennikarką (grouppie?).
Zasadniczy problem z "Control" jest taki, iż trudno jest zrobić interesujący film o nudnej postaci. Curtis to nie jest np. Tina Turner, której osobowość (ale również środowisko i sama biografia) jest zupełnie inna. Zakończenie filmu oczywiście jest zupełnie przewidywalne (chłopak popełnił samobójstwo w wieku 23lat), co samo w sobie nie jest złe, jednak biorąc pod uwagę wolne tempo filmu finalnie nuży.
Kolejną rzeczą która drażni to sposób realizacji filmu. Rozumiem, że UK nie jest krajem interesującym, a cały film ma pokazać świat oczami Curtisa. Zastosowanie czarno-białego filtru i charakterystyczny dla Corbijna ziarnisty obraz jednak do mnie nie przemawiały.
To co jest dużym plusem, to gra aktorska. Zarówno Sam Riley jak i Samantha Morton (czyżby zalążek wielkiej kariery?) grają wiarygodnie. To chyba najlepszy komplement dla biografii. I za to właśnie daję ocenę 3*.
PS Film niedługo zejdzie z ekranów. Do obejrzenia jeszcze np. kinie Muranów.

piątek, 21 marca 2008, zaginiony22

Polecane wpisy