Blog > Komentarze do wpisu
Cloverfield ***

Gdyby kogoś zainteresowało co by wyszło z połączenia "Mgły"(wersja Darabonta) z "Blair Witch Project", może zaspokoić swoją ciekawość oglądając "Cloverfield".
Film opowiada o ataku potworów na Manhattan, i czwórce bohaterów którzy początkowo próbują uciec w bezpieczne miejsce, ale potem przypominają sobie o koleżance. W związku z czym postanawiają wrócić do samego centrum zdażeń. Jak zwykle trochę ironizuję, ale to dlatego że wartość fabularna filmu jest mierna. Ponieważ obraz jest kręcony na niby "kamerą z ręki" ma to dać efekt bezpośredniego uczesnictwa w fabule. Raczej nie daje, bo po 90minutowej projekcji byłem zmęczony tym trickiem. To co mnie najbardziej wkurzyło to nachalny Product Placement kilku firm. Pomysł teoretycznie niezły (przecież to "relacja" głównych bohaterów), jednak po trzeciej "reklamie" podczas filmu, zastanawiałem się ile jeszcze takich akcji się powtórzy.
Co do plusów, to na pewno efekty specjalne. Wizualnie film prezentuje się ładnie, a same efekty są realistyczne. Co ciekawe, w obranie nie ma muzyki. To ważne, bo pomimo mojego sceptycyzymu, kilka scen mnie przestraczyło.
Zastanawiałem sie, czy nie lepiej gdyby film powstał z zachowaniem współczesnych kanonów sztuki filmowej. Być może "Cloverfield" byłby atrakcyjniejszy. Z drugiej strony zapewne obnażyłby mierny scenariusz. Dlatego podsumowując, film nie wniesie kompletnie nic do gatunku. Wszystko to co zobaczycie w "Projekt: Monster" (co za głupi tytuł wymyślony na nasz rynek) widzieliście już w innych filmach. Dlatego jeśli pokusicie się na ten film, spędzicie miło czas. Jeśli nie obejrzycie, nic wielkiego się nie stanie. Takie filmy powstają kilka razy w roku.


piątek, 11 kwietnia 2008, zaginiony22

Polecane wpisy

Komentarze
milczacy_krytyk
2008/04/11 20:53:26
Nachalny product placement? Chyba się zbyt mocno wkręciłem w film, bo prócz gigantycznego napisu Sephora nic więcej nie zauważyłem...
-
2008/04/11 23:56:44
Oraz Nokia (w stacji metra) i Mountain Dew (po walce ze stworami w kanale).
-
countersv
2008/04/14 09:54:59
Był jeszcze telewizor Sony. Ale ja wiem, czy to nachalne? Tak po prostu wyglada Nowy Jork. Czy jakbys stanal w sercu Manhattanu i i zaczal nagrywac na domowa kamere to co widzisz dookola, wlaczajac w to tysiace reklam ze wszystkich stron, to tez bys pozniej mowil o nachalnym product placement?
-
2008/04/14 20:24:02
Jeśli uważasz, że napis na cały ekran SEPHORA znalazł się w kadrze przypadkowo, to myślę że naiwnie podchodzisz do tematu reklam (albo po prostu nie jest to w kręgu twoich zainteresowań). Tydzień temu był artykuł w Newsweeku nt. agresji product placementu. Polecam, bo doskonale on obrazuje na czym polegają najnowsze trendy w reklamach. Zresztą widzę, że nie tylko ja mam takie samo zdanie w tym temacie :)

"There was a lot of product placement, aka sephora, alcohols, and nokia..."
www.rottentomatoes.com/vine/showthread.php?t=603921
-
countersv
2008/04/15 08:12:42
Po co te nerwy od razu? Rozpoznaje Product Placement, jak go widze, ale widzialem tego juz tyle, ze nie robi to na mnie wrazenia. Co najwyzej lekko sie usmiechne. Wychowalem sie na czterech sezonach Magdy M., gdzie zwrot "product placement" powinien sie w zasadzie w tytule znalezc, dlatego takie rzeczy w filmach nie robia na mnie wrazenia.
Tylko dziwia mnie glosy oburzenia, bo albo jest przegiecie w jedna strone - zalepiamy nazwy telewizorow, zrywamy etykiety z butelek wody i zamalowujemy bannery reklamowe, albo wlasnie w druga strone.
Mnie to nie rusza, ale zeby mnie od razu nazywac naiwnym?
-
2008/04/15 08:58:25
Niepotrzebnie się denerwujesz. Rozmawialiśmy kiedyś nt. niuansów semantycznych, a teraz sam wpadłeś w taką pułapkę. Moją intencją było napisanie (i tak jest w treści), że naiwne jest postrzeganie ewidentnego product placementu jako coś naturalnego w kadrze kamery.
Podałeś fajny przykład - "Magda M." w bardzo ładny sposób wyreklamowała markę Suzuki. Tak to niestety działa. Ludzie od dawna są już odporni na reklamy. M.in. z tego powodu nie oglądam telewizji - wolę selekcjonowanie informacji przez Internet. Ponieważ takich zachowań jest coraz więcej, naturalnym efektem jest, że kampanie szukają nowych kanałów reklamy. Cloverfield stał się takim kanałem. Zresztą nie pierwszym w historii i nie ostatnim.
-
countersv
2008/04/15 15:15:42
Kiedys bylem na takim szkoleniu, na ktorym uczyli jak przemawiac do innych. I konkluzja byla taka, ze niewazne co mowi przemawiajacy, wazne, co zrozumial sluchacz. Do dzisiaj nie bardzo wiem, o co w tym chodzi i dlaczego niby tak ma byc, skoro wedlug mnie to glupie, ale wynika z tego, ze liczy sie to co ja zrozumialem z Twojej wypowiedzi, a nie to co Ty chciales powiedziec. To tyle odnosnie semantyki ;)

Co do dalszej czesci Twojego posta, to selekcjonowanie informacji w internecie rowniez nie jest bezbolesne. Nawet teraz piszac komentarz na gorze strony Twojego bloga widze kolorowa reklame podpasek. W internecie product placement rowniez istnieje, czy to w postaci nachalnych pop-upow, pop-underow, calo-czy polekranowych reklam flashowych, gdzie szuka sie krzyzyka przez pol minuty, az do artykulow pisanych na zamowienie. To jest moim zdaniem duzo wiekszy problem, bo w slowie pisanym ciezej rozpoznac, co jest zwyklym nazwaniem marki, a co ukryta reklama. To ja dziekuje, wole juz wielkie napisy Sephora, samochody Suzuki i internet z Tepsy.

A co powiesz na taka rzecz: w filmie Transformers (ale w Cloverfield oczywiscie tez, chociaz na mniejsza skale, ale pewnie tez o to samo chodzi) wykorzystano sprzet wojskowy wypozyczony przez armie USA. Ale armia nie wypozycza go tak sobie wszystkim, ktorzy zaplaca, a tylko tym, ktorzy przedstawia ja w dobrym swietle. Czy to tez jest product placement? I czy juz jest nachalny, czy nie? Gdzie tkwi granica nachalnosci? Czy filmowanie newsa w Cloverfield prosto z telewizora Sony przez minute jest nachalna reklama japonskiego koncernu? Czy jest to bardziej nachalne niz kilkusekundowy najazd na reklame Sephory?

I wracajac do posta o naiwnosci. Nie jestem naiwny, oczywiscie wiem, ze ten napis znalazl sie tam nieprzypadkowo. Ale ponawiam pytanie: czy to jest nachalne? Bo jesli wejdziesz w NY na stacje metra, to tam wszedzie sa reklamy. Najrozniejsze. W filmie je sciagneli i powiesili banery tych, ktorzy zaplacili. Ale czy to jest nachalnosc? Czy po prostu tak wyglada to miasto?
-
milczacy_krytyk
2008/04/16 17:57:05
Product Placement, Productowi nie równy i to co w niektórych filmach wygląda jak nachalne reklamowanie pewnych marek, w niektórych wychodzi dobrze i jest prawie niewidoczne. I w przypadku Cloverfield wydaje mi się, że prócz Sephory, wszystko mieściło się w pewnych granicach, bo tak jak napisał countersv jak inaczej można było pokazać metro jak właśnie nie z tymi reklamami? One tam są w rzeczywistości więc i w filmie występują. Podobnie jak to zbliżenie na telewizor - czy twórcy mieli zakleić logo Sony? Przecież to by było nienaturalne i naprawdę by raziło. Poza tym weź jeszcze poprawkę na to iż Cloverfield jest "prawdziwym" nagraniem, więc tak jak w przypadku amatorskich filmików tak i tu loga różnych marek się pojawiają.

Naprawdę, jest wiele innych filmów w których PP jest bardziej nachalny...

Pozdrawiam
-
2008/04/18 15:43:23
Owszem, logo SONY w takiej sytuacji nie powinno się pojawić. Tak właśnie jest ze wszystkimi produkcjami, gdzie nie występuje product placement. Producenci filmów, świadomie umieszczają markę, bo wiedzą że pewna grupa zauważy daną markę, z którą i tak się identyfikuje. Mało tego, będzie dumna że znalazła "pomyłkę reżysera". Hollywood od dawna jest miejscem produkcji sztuki komercyjnej, i mało jest reżyserów którzy tworzą filmy z pobudek artystycznych. Colverfield jako kino komercyjne, wpisuje się w ten trend. Z tego również powodu reklamy nie pojawiły się tam przypadkiem.
Dam jeszcze jeden przykład. W Matrixie jest kilka scen w metrze. Czy są tam jakieś reklamy? Czy stacja metra wygląda przez ich brak nienaturalnie?
-
countersv
2008/04/19 07:29:53
No to ja podam kontrprzyklad: u Kiepskich telewizor ma bezczelnie zaklejona nazwe marki. Czy to jest wg ciebie naturalne? W M jak Milosc wszystkie samochody maja pozaklejane loga. Wyglada to zabawnie, jak aktor wysiada z mercedesa, ale gwiazda jest zaklejona na czarno. I oczywiscie wszyscy widza, ze to mercedes, bo nie da sie go z niczym pomylic. Czy to jest naturalne?

A co do Twojego przykladu z Matrixem, to naturalne jest jak nie ma reklam. A jak sa, to juz jest nachalny product placement? Szkoda, ze nie ustosunkowales sie do mojego poprzedniego posta, w ktorym prosilem Cie o zdefiniowanie nachalnosci, bardzo mi na tym zalezalo. Szkoda, ze nie chciales kontynuowac dyskusji, bo robila sie naprawde ciekawa.