Blog > Komentarze do wpisu
Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki ****

Jest znacznie lepiej niż można było przypuszczać. Najnowsza odsłona przygód Indiany Jonesa nawiązuje do stylistyki poprzednich części. Zadanie tym trudniejsze, ponieważ twórcy od kilkunastu lat zajmowali się zupełnie innymi projektami. Fabuły nie będę nakreślać, bo tę wszyscy znają. Co warto zaznaczyć, Spielberg zatrudnił do głównych ról, aktorów z poprzednich części. Czy dobrze zrobił? Dużo nie ryzykował, i choć zarówno Harrison Ford jak i Karen Allen postarzeli się i nie mają już wigoru sprzed 30lat, to dalej posiadają tą charakterystyczną zadziorność za którą ich kochaliśmy w "Poszukiwaczach Zaginionej Arki".
Rozmawiałem dziś z kolegą, który stwierdził że zaczeka na wersję DVD. Odradzam. Kino po raz kolejny pokazuje że jest jedną ze sztuk. Piszę to, ponieważ zdjęcia do filmu (Kamiński) zapierają dech w piersiach, szczególnie scena pościgu w dżungli. Muzyka (John Williams, a jakże) jak w całej serii na najwyższym poziomie. Efekty specjalne - tu chyba łatwo można się domyśleć jaka jest ich jakość.
"Królestwo Kryształowej Czaszki" nie jest filmem odkrywczym. Nie miał takim być. Nie niesie walorów duchowych - to czyste kino rozrywkowe. Właśnie dlatego seria stała się sukcesem kasowym. Najnowsza produkcja nie odstaje od poprzednich części, dlatego absolutnie polecam.
czwartek, 22 maja 2008, zaginiony22

Polecane wpisy

Komentarze
countersv
2008/05/26 10:34:17
A mnie sie wydaje, ze odstaje. Brakuje dobrych tekstow, onelinerow, dialogow, fabula z ufokami jest nadeta jak wielki balon, ale po blizszym przyjrzeniu sie wychodzi, ze to tylko powietrze. Zdecydowanie najslabszy ze wszystkich Jonesow.
-
2008/05/26 13:52:40
Z textami i dialogami nie zgadzam się. Było ich tyle ile trzeba, i na poziomie kompletnie nie osiągalnym w "Mumiach" czy "Skrabach Narodów". Na tle idiotycznych produkcji, akurat Indiana zdecydowanie pozytywnie się wyróżnia. Co do konwencji, ani na jotę nie odbiega od pozostałych części. Spielberg zachował się w tym punkcie bardzo zachowawczo zatrudniając "starych" (dosłownie i w przenośni) aktorów. Nie wiem jak w twoim kinie, ale na moim seansie widownia "żyła" akcją, mimo iż faktycznie jest ona mało wiarygodna. Ale nie o wiarygodność tutaj chodzi a o czystą rozrywkę. Tej tutaj nie zabrakło.
-
countersv
2008/05/26 14:09:40
A wlasnie dla mnie fabula przekroczyla granice absurdu. Alieny, UFO to zdecydowanie za duzo jak na moja glowe. Co do dialogow, to wciaz uwazam, ze sa slabe. W Mumiach Brendan Fraser znakomicie dawal sobie rade i nadrabial mina, tutaj zmeczony Harrison Ford mina nie do konca nadrabia. I gdziez tym gagom do tych z Ostatniej Krucjaty. Pewnie, ze nie da sie zastapic Seana Connery, ale nawet nie o niego do konca chodzi, bo wiele gagow bylo bez jego udzialu (jak chociazby wyrzucenie Niemca ze sterowca z komentarzem "No ticket!").