Blog > Komentarze do wpisu
Robocop ***

Przy okazji plotek nt. nowej wersji "Robocopa", wziąłem na tapetę pierwowzór Paula Verhoevena. Dwadzieścia lat minęło, a film zdążył już nadjeść ząb czasu (dla przypomnienia, w tym samym roku powstały również "Nietykalni" i "Imperium Słońca"). Oczywiście historia pół człowieka, pół robota i 100% policjanta wpisywała się idealnie w klimat lat osiemdziesiątych, kiedy to tapir na włosach i dżinsy jako składnik każdego wierzchniego ubrania były symbolami tamtych lat (patrz teledysk Sandy "Everlasting Love", czy film "Who's that girl" z Madonną). Peter Weller wykreował interesującą postać, która choć pozbawiona większości organów pozostaje myślącą istotą, która dzięki nowo nadanym cechom stała się idolem dla pokolenia tamtych lat - również w Polsce, gdy taśmy docierały do nas już po wielokrotnych kopiowanich,w drugim obiegu (pierwszego w sumie jeszcze nie było) na kasetach VHS. Robopolicjant w pierwszej części jest prototypem, który ma za zadanie walczyć z przestępczością Detroit. Oczywiście nie ma z tym większych problemów, w końcu ma dokładność robota i siłę dźwigu. Aby fabuła nabrała dramatyzmu, pojawia się również ci źli - gang Clarence'a Boddicker'a. Źli nie odpuszczają i usiłują zniszczyć dzielnego policjanta, ale widz ani na chwilę nie wątpi, kto w tej walce wygra.
Postawione na początku zagadnienie, że film zjadł ząb czasu bierze się z kilku powodów. Po pierwsze, efekty specjalne robione metodą poklatkową (prototyp robota ED-209), po drugie brutalność tego filmu jest bardzo dosłowna. Owszem obecnie powstają filmy nie mniej brutalne (piłopodobne klony), ale być może właśnie ten brak wyobraźni (strzelaniny, kopanina itd.) nie pasuje już do sposobu percepcji współczesnego widza. Oglądając "Robocopa" doszedłem do wniosku, że kino sensacyjne nie ma szans stać się ponadczasowym. Jest jedynie rozrywką, i to - biorąc pod uwagę wymienione wyżej wady - wątpliwą.
czwartek, 31 lipca 2008, zaginiony22

Polecane wpisy

Komentarze
countersv
2008/07/31 15:09:23
Pamietaj, ze film ten nakrecil Verhoeven, ktory uwielbia stosowac hiperbole w swoich filmach. U niego wszystko jest przekoloryzowane, podrasowane i nazbyt doslowne. Wielokrotnie uzywal takiego sposobu pokazywania akcji, jak chociazby w Total Recall czy Starship Troopers. Brutalnosc nie powinna byc tu czynnikiem deprecjonujacym, wszak to film akcji, gdzie trup sciele sie gesto. Porownanie do pilopodobnych klonow uwazam zachybione, bo to zupelnie rozne gatunki. Robocop nie ma za zadanie zszokowac widza. Pod otoczka prymitywnej strzelaniny Verhoeven zastanawia sie nad swiatem sterowanym przez globalne korporacje, zwyrodnialym, gdzie dazenie do wladzy jest usprawiedliwieniem dla wszystkiego zla.
-
2008/07/31 15:19:53
Przywołanie popularności serii "Saw" wskazuje jedynie na inne zapotrzebowanie widza na brutalne kino (jakby nie było, ale ta seria jest bardzo popularna). W latach 80ych amerykańskie produkcje były mniej finezyjne w ukazywaniu scen mordu. Nie staram się porównywać jabłka do gruszki (masz rację, to zupełnie różne gatunki) a jedynie wskazać, iż kino jest lustrem współczesnego społeczeństwa. W przypadku "Robocopa" przykurzonym lustrem. Wątpię czy Verhoeven zastanawiał się nad wspomnianymi przez ciebie aspektami. Według mnie, reżyser ten jest jednym z zaimportowanych rzemieślników od kina sensacyjnego (w różnych jego odmianach).
-
aniabuzuk
2008/07/31 18:15:48
kino sensacyjne nie ma szans stać się czymś ponadczasowym
No czy ja wiem. Popatrz na "Szklana pulapke".
-
2008/07/31 19:29:05
"Ponadczasowe" jest relatywnym określeniem. Tak samo jest ze znienawidzownym przeze mnie określeniem "kultowy". Dlatego moim zdaniem, "Szklana Pułapka" nie jest filmem ponadczasowym. Jej mit rozszerzyły kolejne części. Jako odrębna całość, jej pierwsza część pewnie do dnia dzisiejszego byłaby postrzegana podobnie jak"Robocop"
-
countersv
2008/08/01 08:47:13
Oj, wedlug mnie za bardzo nie doceniasz Verhoevena. Praktycznie kazdy jego film ma bardzo duzo podtekstow dotyczacych aktualnego stanu spoleczenstwa. Powiedzialbym nawet, ze wlasnie Robocop jest na drugim miejscu wsrod jego filmow jesli chodzi o moc i liczbe podtekstow (na pierwszym oczywiscie Starship Troopers). Fakt, ze robi on kino akcji, ale wcale nie znaczy to, ze jest zwyklym wyrobnikiem. W jego filmach ludzie pokazuja swoje prawdziwe oblicze, uzewnetrzniaja skrywane żądze, gdy są pewni, ze nie spotka ich za to kara. Tak jest praktycznie w kazdym jego filmie. Oprocz wymienionych wczesniej, widac to takze w Showgirls, czy Hollow Man. Warto sie przyjrzec jego filmom, poszukac drugiego dna, bo ono tam jest. Verhoeven nie mowi niczego wprost - dostajesz film akcji i masz sie bawic. Ale jesli zaczniesz sie zastanawiac, wglebiac w film, to zobaczysz tam bardzo duzo fajnych rzeczy, ktore na pierwszy rzut oka sa niewidoczne. W Robocopie jest to dazenie do wladzy, stawianie globalnych korporacji praktycznie w pozycji Boga (buduja wlasnego policjanta, praktycznie bez porozumienia z kimkolwiek. Jak policjant dziala w ich interesie, robia nastepnego, ktory ma tamtego zniszczyc). To nie jest tak, ze Verhoeven robi zwykle kino akcji, a te rzeczy to ja sobie dopowiadam, bo one sa nie w jednym filmie, czy w dwoch, tylko praktycznie w kazdym.