Blog > Komentarze do wpisu
Żołnierze kosmosu3: Drapieżnik ***1/2

Zaskoczenie. Z dennego, w dodatku wyeksploatowanego pomysłu trudno zrobić dobry, inteligentny film. Zapewne właśnie dlatego Edward Neumeier - twórca scenariuszy cyklu, biorąc się za kamerę stworzył karykaturę pierwowzoru.Pierwsza część "Żołnierzy..." była widowiskowa, druga nudna, trzecia nabija się ze swoich poprzedniczek, jednocześnie wyśmiewając nacjonalistyczne i religijne zapędy przeciwstawiając poszczególne wątki. Jeden z głównych bohaterów Admirał Anoke dostaje nagłego objawienia. Przyjmuje nową wiarę, sprowadzając katastrofę na swoich podopiecznych. Oczywiście robi to w sposób  infantylny, i mało wiarygodny, co w moim przypadku wywołało śmiech. Co dalej? Casper Van Dien może i jest przystojny, ale aktor z niego żaden. Pewnie wiedział o tym sam reżyser, bo tym razem rola bohatera całego cyklu została mocno ograniczona. Co do fabuły, nasz bohater pada ofiarą swojego przyjaciela, o mało nie traci przez niego życia, ale w sumie nie chyli ku niemu urazy. Żeby było śmieszniej, film przerywają reklamy namawiające obywatela aby wstąpił do armii (w sumie, czemu nie?). Oczywiście robione jest to w nachalny, seksistowski sposób. To co fani sci-fi lubią najbardziej - potwory. Tym razem są one praktycznie animowane, zupełnie nienaturalne, i mało agresywne. Ale za to rozumne. Punkt dla nich, bo wcześniej wydawało się, że to jakaś głupia rasa. W trzeciej części, dowiecie się jaka jest przebiegła. Całośc została polana grupą warstwą autoironicznego sosu, przez co klimat filmu jest dosyć specyficzny. Z jednej strony zupełnie niewiarygodny i naiwny, ale właśnie dzięki temu zupełnie zabawny.
Nie mam złudzeń, cykl a także jego ostatnia część jest wyłącznie dla fanów krwawych jatek oraz gatunku sci-fi. "Żołnierze kosmosu3: Drapieżnik" nie znajdą licznej gromadki fanów. Mimo wszystko, polecam do obejrzenia, szczególnie gdy macie dużo popcornu i piwo w lodówce. Na pewno się przyda.
piątek, 18 lipca 2008, zaginiony22

Polecane wpisy