Blog > Komentarze do wpisu
Die Hard 3 ***1/2
Do dyskusji nad "Robocop" użyłem przykładu "Szklanej Pułapki" jako kina typowo rozrywkowego. Oczywiście, "Kino typowo rozrykowe" nie jest zarzutem w stronę tej serii. Pozostaję jednakże przy opinii, iż dzielnego policjanta NYPD Johna McLane stale wspominamy jedynie z powodu produkowanych co kilka lat sequeli. O ile druga część o mało nie położyła całej historii, o tyle trzecia przywróciła McLane'omanię.
Tym razem, nasz bohater zostaje sprowokowany do starcia z Simonem Gruberem, który słusznie przewiduje że jest on jedyną osobą zdolną powstrzymać realizowanego innym torem celu - skoku na bank rezerw federalnych USA. Rozpoczyna się więc gra w kotka i myszkę, w której z pozoru bohater pozytywny nie ma szans na zwycięstwo.
Oczywiście, John McTierman (reżyser pierwszej i trzeciej częsci "Die Hard") nie byłby sobą nie zapewniając nam ponad dwugodzinnej akcji w sprinterskim tempie. Zwroty akcji o mało nie przyprawiają nas o zawał, ale po projekcji możemy błogo odetchnąć, bo McLane po raz kolejny udowodnił iż jako heros nie dopuści do krzywdy słabszym i pokrzywodzonym.
Na ekranie obok Bruce'a Willisa zobaczymy: Jeremy Ironsa (czarny charakter - przekonywujący), Samuel L.Jackson (przypadkowy towarzysz niedoli McLane'a). Właśnie ten ostatnie nadaje filmowi największy koloryt. Fabuła oprócz oczywistego wątku sensacyjnego, zawiera wiele zabawnych scen komediowych (patrz - scena w murzyńskiej dzielnicy).
Z omawianą serią jest mniej więcej tak jak z "Alien". Każda kolejna część wnosi nową jakość. Pomimo, że Die Hard 3 moim zdaniem nie jest tak dobra jak chociażby czwórka, to czas spędzony przy filmie upłynie szybko. Przygotujcie więc popcorn, nastawcie pranie, nakarmijcie kota i wyślijcie matki, żony lub kochanki na zakupy - nic nie powinno Wam przeszkadzać podczas projekcji.
PS. Efekty specjalne trochę nadgryzione przez ząb czasu (np. scena z komputerowym zalewem rury w której McLane ucieka z tonącej wywrotki).
piątek, 08 sierpnia 2008, zaginiony22

Polecane wpisy