Blog > Komentarze do wpisu
Sweeney Todd **1/2
Terry Gilliam i Tim Burton - najwięksi wizjonerzy amerykańskiego kina ostatnich lat. Wszystkie ich filmy zawierają w sobie baśniową nutę połączoną z elementami grozy. Te indywidualne i w swojej formie nowatorskie kino ma wielu swoich fanów, do których i ja należę. Dlatego na każdy ich film wyczekuję z niecierpliwością.
Czasami odnoszę wrażenie, że tworząc kolejne produkcje, panowie trzymają w ręku baśń o złej królowej i Śpiącej Królewnie. Są one zawsze ekranizacją walki dobra ze złem. Zło, zawsze jest ucieleśnione ale mimo przewagi, w końcu ponosi sromotną klęskę. Wyjątkiem od tej reguły jest właśnie "Sweeney Todd", który w moim osobistym odczuciu jest sporym potknięciem w Burtonowskim dorobku.
Tytułowy bohater przyjeżdża do dziewietnastowiecznego Londynu. Pan Todd, mimo że jest uznawany za nowego w mieście, w rzeczywistości zna je oraz mieszkańców doskonale. To właśnie z ich powodu oraz pewnej tragedii z przeszłości powraca do swojej ojczyzny. Powraca, bo chce się zemścić. Robi to w okrutny sposób, ale ukojenia i tak nie zaznaje.
To co w innych filmach Burtona, tu nawala. Winą akurat nie jest talent Johnny'ego Deppa, czy Heleny Bonham Carter (odtwórcy głównych ról) tylko forma w której została osadzona fabuła. Być może sprawdziła się ona na brodwayowskich scenach, natomiast nie sprawdza się na ekranie. Dobrzy aktorzy zostali zmuszeni do odśpiewania swoich kwestii, a ponieważ głosu do śpiewania specjalnie nie mają, w efekcie widz chętnie by zmienił salę na inną lub (w przypadku wersji DVD) zmienił płytę. Warstwa wizualna, czyli to co fascynowało mnie w Sleepy Hollow czy chociażby " Beetle Juice", również w tym przypadku jest zaletą filmu. Jest to między innymi zasługa Dariusza Wolskiego, który już chyba na stałe zadomowił się w Hollywood (kręcił trzy części "Piratów z Karaibów").
Jest to pierwszy film Burtona, tak bardzo nierówny. Dlatego, pisząc krótko - ten film do mnie nie trafił. Czekam zatem na nową wersję "Alicji w krainie czarów", która mam nadzieję sinusoidalnie odwróci formę reżysera.
poniedziałek, 04 sierpnia 2008, zaginiony22

Polecane wpisy

  • 2012 **1/2

    Chciałbym wierzyć, że Roland Emmerich kręcąc "2012" starał się zachować dystans do swojego ostatniego dzieła. Zarówno głupawe dowcipy jak i sceny prze

  • Star Trek **1/2

    Chodzą plotki, że JJ Abrams ma wyreżyserować "Mroczną wieżę" Kinga. Uwielbiam powieści Kinga, ale akurat ta jest jedną ze słabszych, dlatego dywagacja na temat

  • Nieznajomi (The strangers) **1/2

    Durny film.Niestraszny i z fatalnym scenariuszem. Zaczynasię obiecująco. Liv Tyler gra niedoszłą pannę młodą, która właśnie otrzymała oświadczyny swojego chłopa

Komentarze
2008/08/04 09:12:36
Czyli pierwszy musical Burtona, który Ci nie wszedł. Zdarza się.
-
2008/08/04 09:14:34
Mam zupełnie inne zdanie :) Co do potknięć Burtona to wymieniłbym Big Fish.
-
2008/08/04 09:29:49
Helena Carter - mam wrażenie że to aktorka jednego, demonicznego wyglądu. Nigdy nie widziałam jej jako gładko uczesanej ;)