Blog > Komentarze do wpisu
Sierociniec ***

Nudny. Tyle można powiedzieć o "Sierocińcu". Hiszpańskie filmy od kilku lat są na topie. Pewnie właśnie z tego powodu obrazy mniej interesujące przedostają się do naszej dystrybucji.
Tym razem hiszpanie postanowili wziąć na tapetę motyw szczególnie wzruszający - cierpienie dzieci. Niestety jest to wzruszenie na siłę, i właśnie dlatego filmy tego typu bardziej mnie irytują niż poruszają.
Laura jest wychowanką domu dziecka. Dorastając postanawia spłacić dług wdzięczności i bierze pod opiekę chłopczyka, który wymaga szczególnej troski. Zamieszkując dom po sierocińcu, nasza bohaterka jest przekonana że dom jest nawiedzony. Gdy dochodzi do rodzinnej tragedi raz po raz przekonuje się, że miała rację. Pozostaje tylko zasadnicze pytanie. Ile jej fobii ma praktyczne uzasadnienie a ile jest wytworem jej wyobraźni.
Zasadniczą bolączką tego filmu jest zupełny brak przełożenia użytych mechanizmów, na emocje widza. Zarówno scenariusz jak i jego wykonanie sprawiają wrażenie poruszania się po równi pochyłej, gdzie każda kolejna minuta utwierdza widza, że nic ciekawego się nie wydarzy. I gdy dochodzimy do finału, okazuje się że zakończenie jest dobre. Ale zaraz, zaraz - okazuje się, że po epilogu historii następuje jego wtórne zakończenie, które niestety okazuje się kliszą "Innych", "Szóstego zmysłu" i tym podobnych.
W tym samym czasie obejrzałem "Rec" i tu sprawa okazała się zupełnie inna. O tym filmie niedługo napiszę, ale już teraz mogę przedstawić wnioski dotyczące kina hiszpańskiego. Mając wysokie budżety (Warner Bros ma filię w Hiszpanii), i nieprzeciętne pomysły naród Picassa jest w stanie wykreować naprawdę ciekawe filmy. Od czasu do czasu pojawia się jednak produkcja, która jest nastawiona na zysk. Nie mam złudzeń, że przy takiej kampanii reklamowej jak u nas, dokładnie o to chodziło twórcom. No i udało się.
wtorek, 02 września 2008, zaginiony22

Polecane wpisy

Komentarze
countersv
2008/09/03 08:06:38
Mi sie wydaje, ze producenci gonia za moda. Wczesniej byl najazd japonskich horrorow, po tym jak Ring odniosl sukces. Ze dwa byly bardzo dobre, a 15 przecietnych, badz slabych. Ostatnie drenowanie japonskiego rynku pokazuje, ze wszystko juz bylo i remakujacy amerykanie zjadaja ogon, ktory Japonczycy dawno juz przezuli i wypluli.
W Hiszpanii Del Toro nakrecil genialny Labirynt Fauna i zaczelo sie polowanie na cokolwiek, byle oglosic nowa stolice horroru. Ani Sierociniec, ani Rec nie maja w sobie krzty oryginalnosci, sa typowymi przecietniakami, wiec nie wiem, o co to halo, ale ciezko udawac, ze nic sie nie dzieje i ostentacyjnie nie ogladac filmow, bo mozna trafic na perelke.
-
2008/09/06 08:12:12
Czytam Twoje słowa i mam dla Ciebie radę. Zanim obejrzysz film nie czytaj recenzji. Używasz całych zdań innych recenzentów.
-
2008/09/08 11:41:54
Droga sklerozo. Zanim zapodasz radę, do swoich obserwacji dołącz dowód.
-
2008/09/10 15:01:32
Zgadzam się, z dwoma wyjątkami. W scenariuszu nie ma tzw. namacalnego dowodu na istnienie zaświatów. Może to być koncepcja albo urojenia w przeciwieństwie do "Innych" (nota bene zrobionego przez Hiszpana, niejako jest to remake innego hiszpańskiego filmu) czy "Szóstego zmysłu", gdzie jest wyraźnie postawiona kropka nad i.
Film przypadł mi do gustu, fajny pomysł i realizacja. Choć przyznam, że przez dłuższą chwilę obawiałem się zoabczyć Freddiego :D
-
cedro84
2008/12/03 11:07:36
Nie ma podobieństwa w zakończeniu do Innych i Szóstego zmysłu. Pod tym względem sie zupełnie nie zgadzam. ale chociaz nie oceniam tego filmu, az tak negatywnie jak Ty, to muszę sie przychylic do sądu, że jest to komercja, a w kazdym razie mocno przereklamowana procdukcja.
pozdr