Blog > Komentarze do wpisu
Hancock ***1/2

Idąc ciosem za opowieściami o herosach, sięgnąłem po "Hancock". Spodziewałem się dostać zestaw infantylnych scen, a zastałem dobrze wykonane kino rozrywkowe.
Hancock nie jest bohaterem jakiego Ameryka by chciała. Zresztą na każdym kroku mu się to okazuje. I nie ma się co dziwić, bo oprócz pomocy ludziom, przy okazji wszystko demoluje. Sytuacja robi się coraz bardziej krytyczna, bo Hancock dostał już ponad 400 wezwań do sądu, a każde pojawienie się na ulicy powoduje strach i ....niechęć obywateli Los Angeles. Pewnego dnia spotyka na swojej drodze, specjalistę od PR. Co z tego wyniknie, oczywiście nikomu nie zdradzę, ale mogę jedynie powiedzieć, że będzie śmiesznie i zaskakująco.  Nie lubię filmów, w których dominuje dowcip "defekacyjny". Jest to zresztą domena wielu komedii ostatnich lat. W recenzowanym filmie, jest tylko jedna taka scena a i tak przedstawiona w granicach dobrego smaku.
Najmocniejszą zaletą filmu jest przedstawienie głównej postaci jako antybohatera. Na tej bazie została zbudowana fabuła. Ma to sens, tym bardziej iż kino zostało zalane historiami o superbohaterach, przeróbkach komiksów, czy sequelach co przyczyniło się do niemocy tworzenia oryginalnych scenariuszy (Robert Ziębiński pisze o tym w dzisiejszym wydaniu Newsweeka). Oczywiście z trwogą możemy oczekiwać, iż "Hancock" doczeka się sequela.
Wracając do fabuły. Mimo, iż pomysł na film jest oryginalny, gagi również są zabawne to niektóre pomysły scenariusza słabo przystają do konwencji. Hancocka męczy świadomość, iż jest jedyny na tym świecie. Wątek ten będzie ewoluować, moim zdaniem niestety w złą stronę. Oczywiście pokierowanie tego w wybraną przez scenarzystę stronę ma swój cel, jednakże dalsze sceny pomimo wizualnego majstersztyku fabularnie już nie porywają.
Na ekranie w tytułowej roli gra Will Smith, ale to nie on jest najjaśniejszą zaletą filmu, a Jason Bateman. Jego rola, została dopracowana i jako postać jest najbardziej wiarygodna. W tle mamy jeszcze Charlize Theron, laureatkę zarówno Oscara jak i Złotej Maliny. Tu gra na poziomie "Włoskiej roboty". Oczywiście nie ma się co dziwić, w końcu "Hancock" to typowe kino rozrywkowe.
Niezłe, choć mocno przewiewne.
poniedziałek, 27 października 2008, zaginiony22

Polecane wpisy

Komentarze
2008/10/27 11:54:47
SPOJLER SPEJS

Co do ewolucji jest to stara formuła, każdy ma swój słaby punkt i trzeba go poznać/przedstawić. Co to za hero, który nie jest narażony na jakąś katastrofę? Supermana zabija jego rodzima planeta, Batmana jego próżność - jest w końcu tylko człowiekiem, etc. Chociaż w przypadku Hancocka wydawać się może, że on sam jest swoją słabością :)
W podobnych klimatach jest też "Moja super eks-dziewczyna" - równie, jak nie bardziej prześmiewczy. Ale to zupełnie inna bajka.
-
2008/10/27 14:04:13
SPOJLER SPEJS - rozumiem, że to nie do mnie :) Staram się jak najmniej podawać faktów, a jeśli już to takie które nie naruszają przyjemności z oglądania filmów.
Co do Hancocka. Masz rację, bo właśnie on sam jest dla siebie wrogiem. Taki typ osobowości przedstawia się w biografiach gwiazd muzyki (Morrison, Curtis). Taki typ, oczywiście nie znaczy w ten sam sposób, pewnie dlatego postać Hancocka jest dla mnie ciekawa.
-
Gość: MAXcine, *.adsl.inetia.pl
2008/10/28 11:45:27
Wg mnie film jest mocno nierówny. Wraz z końcem pierwszej części filmu przedstawiającej postać Hancocka kończy się komedia a zaczyna się mdła, pozbawiona jakiegokolwiek pomysłu historyjka która, krótko mówiąc, kładzie cały film.. Film który powinien ruszyć z kopyta, zaskoczyć, pochłonąć do reszty. A tu nic. Zakończenie filmu to też wielkie "nic". Szkoda, bo pomysł "antybohatera" rewelacyjny a po filmie zostaje tylko gigantyczny niedosyt..
Pozdrawiam.
-
2008/11/05 17:11:18
Pomysł świetny, ale potencjał zgubiony gdzieś po drodze i rozmieniony na niewidzialne drobinki. Rozłożyłam ręce na widok projektu charytatywnego speca od PR i prawie oplułam ekran. Taka naiwność nie przystoi.
Spodobała mi się za to pochodzenie Hancocka i ta cała historia łączenia w pary. W ogólnym rozrachunku film nierówny i nie zachęcający do ponownego obejrzenia.