Blog > Komentarze do wpisu
Iron Man **

Przez tą kilkutygodniową absencję zacząłem się martwić, czy w ogóle ktoś tu jeszcze będzie zaglądać. W każdym bądź razie zdążyłem się już ogarnąć po wakacjach, choć jeszcze tęsknię za klimatem lata, które jeszcze można wyczuć w miejscu pobytu (dla zainteresowanych - Izrael). W każdym bądź razie w przyszłym roku jadę tam znowu.
Co w świecie filmu? Oglądam, szczególnie gdy po sobotnich odwiedzinach przyjaciół byłem w stanie jedynie udźwignąć pilot, a i to z bólem.
"Iron Man" - zwyczajowo unikam takich produkcji w kinach. Ekranizacje komiksów podobnie jak tworzenie filmów, na podstawie gier, to dwa rodzaje obrazów, do których podchodzę z dużą dozą rezerwy.
Jon Favreau - jego nazwisko nic mi nie mówi, choć twarz bez problemu wyjaśnia kto to taki. Tego Pana widziałem już w kilku filmach, zawsze w rolach drugoplanowych. Okazuje się, że Favreau również pisze scenariusze, ale i reżyseruje. Niedawno dostał zlecenie od Marvela na zrobienie kasowego hitu o bohaterze komiksów tego wydawcy. Do tytułowej roli zatrudniono Roberta Downeya Jr. i był to dobry wybór.  Jego postać dostała w scenariuszu dużo miejsca na stworzenie rysu charakterologicznego. Downey Jr z zadania wywiązał się więcej niż poprawnie. Postać przez niego odtwarzana, mimo bogactwa w sensie materialnym, dostrzega również wartość przyjaźni i pomocy, której stale udziela mu piękna asystentka (Gwyneth "Oscar" Paltrow). Nasz bohater co prawda nie ma rozterek, jakie ma kolega po fachu Batman, ale też w podobny sposób wkłada swoje serce (dosłownie) w pancerz swojej zbroi, po to aby czynić dobro. Niestety cały film na tym się nie udźwignie, tym bardziej iż reszta fabuly jest zenujaco uboga w treść. Zwyczajowo unikam takich okreslen, ale termin "zenujaco" jest tu jak najbardziej uzasadniony. Film jest podzielony na dwie czesci, pierwsza opowiada o przyczynach metamorfozy Iron Mana. Druga - znacznie krótsza, to walka ze swoim współpracownikiem, który okazuje się zdrajcą kierującym się wyłącznie interesem wypełnienia swojego portfela dolarami. Zakonczenie w takich filmach jest przewidywalne. I nie jest to zarzut, ale koncowa scena po napisach końcowych nie pozostawia złudzeń, iż druga część powstanie. Ot, dostaliśmy typowego produkcyjniaka.
Co najbardziej mnie irytowało w tym filmie, to wiara scenarzysty w czynienie dobra przez armię amerykańską w Afganistanie. Akurat w tej kwestii nie mam wątpliwości, że jest zupełnie odwrotnie. Mimo, iż reżyser próbuje tłumaczyć, że to prywatne firmy potajemnie sprzedają broń partyzantom afgańskim, nie ma się co łudzić - nie ma szans aby ona tam dotarła bez poparcia rządu. W tym kontekście umieszczenie części fabuły w Afganistanie jest nie na miejscu.
Co można zaliczyć do tego filmu "in plus"? Jeffa Bridgesa, który kolejny raz udowodnił talent do grania różnych ról. Porównując jego rolę do tej sprzed siedmiu lat w "K-Pax" aż trudno uwierzyć, że to ten sam aktor. Z dedykacją dla niego, druga gwiazdka w mojej ocenie.

poniedziałek, 20 października 2008, zaginiony22

Polecane wpisy

  • Blob Zabójca (1988) **

    Czy uwierzyłby ktoś, że jeden z najgorszych horrorów w historii kina doczeka się remake'u? Tak właśnie stało się z "Blobem", za którego scenariusz zab

  • Sposób na teściową **

    Niektórzy twórcy dobrze wykorzystują daną im szansę, ale zaraz potem tworzą gniota stawiającego ich w punkcie wyjścia. Tak właśnie stało się z Robertem Luketici

  • The Edge - Lekcja Przetrwania **

    Jakiś czas temu przewinął mi się przed oczami ranking filmów, w których aktorzy zagrali dla pieniędzy. Nie wiem czy Anthony Hopkins znalazł się na tej liście, a

Komentarze
milczacy_krytyk
2008/10/20 21:33:46
No bez przesady. Dwie gwiazdki i słówko "żenujący" to wg mnie zbyt ostra krytyka. Iron Man na tle innych blockbusterów i ekranizacji komiksów prezentuje się bardzo dobrze (żeby nie powiedzieć rewelacyjnie) i jak dla mnie jest to jeden z najciekawszych popcornowych filmów tego lata...
-
countersv
2008/10/22 09:14:32
To nie ma byc kino, w ktorym sie wiele mysli. To ma byc kino akcji i jako takie do pewnego momentu sprawdza sie znakomicie. Rzeczywiscie pewnie mozna bylo liczyc na wiecej (chocby na szersze relacje Downey-Paltrow), ale i tak bylo bardzo przyzwoicie.
-
2008/10/27 08:47:42
Wydaje mi się, że to widać w filmie. Iron Man jest true american hero i wszelka ingerencja w konfliktach zbrojnych w celach obrony wspaniałego kraju jest uzasadniona. Z tego też powodu, postać komiksowa jest dosyć kontrowersyjna.
Dylematy jakie trzymają się głównego bohatera wynikają z jego pewności siebie, w przeciwieństwie do nowego Batmana, który im skuteczniejszy tym bardziej infantylny. Co ciekawe w komiksach o Nietoperku jest właśnie taki jak Tony Stark, głównie za sprawą Franka Millera, który wepchnął koleje losu w bardziej intrygujące, mroczne sfery ludzkich emocji.
Co do ekranizacji oceniasz go zbyt surowo. Jeśli wyznacznikiem tandety w ekranizacjach ma być Batman Nolana, to Iron Man nie ma nic z tandety i kiczu :D
Swoją drogą ciekawe jak ocenisz nowego Hulka :D