Blog > Komentarze do wpisu
Event Horizon ***1/2

"Event Horizon" to jeden z tych filmów, do których chętnie wracam pomimo, iż ciągle jestem przekonany że nie jest to arcydzieło. Takie przewrotne podejście do niego ma swoje uzasadnienie.
"Horyzont zdarzeń" to historia astronautów, bardziej pionierów tego zawodu. Mamy rok 2040, pierwsze międzyplanetarne odkrycia są już dokonane. Celem kolejnej misji, jest zbadanie sygnału ze statku, który oficjalnie zaginął po katastrofie. Załoga, dowiaduje się o prawdziwym zadaniu dopiero będąc praktycznie na miejscu w okolicy orbity Plutona. Tajemniczości dodaje fakt, iż sygnał nie miał prawa być nadany, bo wszelkie analizy wskazywały że załoga nie żyje. Na miejscu okazuje się, że zaginiony statek posiada tajemnicę miejsc do których dotarł. Tajemnicę straszną, ale zarazem...kuszącą.
Paul W.S. Anderson dał się poznać jako reżyser takich gniotów jak "Resident Evil", czy tegoroczny "Death Race". Zarżnął też legendę Obcych w "Alien Vs Predator". Ten ostatni w  niewytłumaczalny sposób doczekał się kontynuacji.Gorszej zresztą niż część pierwsza.
Co ciekawe, Andersonowy "Event Horizont" ma wiele zalet. Ma doskonały klaustrofobiczny klimat. Cały film jest utrzymany w mrocznych barwach, potęgujących wrażenie niepokoju. Całość jest spotęgowana przez  świetne ujęcia (oddalenie kamery z okna stacji okołoziemskiej jest jednym z najlepszych shotów w historii Sci-fi). Co z tego, skoro fabuła sprawa wrażenie zdrowo pociętej przez producentów. Z jednej strony reżyser tworzy klimat, z drugiej przecina go wątkami z typowych horrorów. Skutkiem tego, jest wrażenie chaosu jaki panuje na ekranie. Nie sądzę, aby taki był właśnie zamysł reżysera. Trzeba mieć na uwadze, że Anderson dostał duży budżet na ten film, dlatego miał dosyć ograniczone możliwości decydowania o końcowym kształcie filmu. Szkoda, bo właśnie wspomniane pozytywne elementy, powodują że tak chętnie wracam do "Horyzontu Zdarzeń". Mimo wszystko 3 1/2x to dokładnie tyle, na ile zasługuje ten film.
O aktorach wspomnę krótko: Sam Neill i Laurence Fishburn. Ten pierwszy zagrał poprawnie, drugi w roli dowódcy statku - sztucznie.
Aha, no i duży plus za muzykę Michaela Kamena.
niedziela, 09 listopada 2008, zaginiony22

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: MAXcine, 87.205.149.*
2008/11/10 02:44:12
Nie mam pojęcia co masz na myśli mówiąc "zdrowo pocięty przez producentów". Fakt faktem, film widziałem już ładny czas temu ale pamiętam, że ogólnie film miał ręce i nogi. Zarówno w warstwie fabularnej jak i wizualnej. Był mroczny klimat a to, że pojawiają się wątki typowe dla horrorów tylko działa na plus całej produkcji. Wg mnie całkiem solidne, dobrze zrealizowane kino. A na pewno jeden z lepszych filmów Andersona.
-
2008/11/12 18:47:08
Durny film. Wypromowany, i to skutecznie przez olbrzymią machinę reklamy. Nudny, wtórny, w ogóle bez polotu. Wykorzystujący motyw z filmów klasy B nie dodając nic od siebie ("Galaktyka terroru" mimo kiczowatości jest o niebo lepszą produkcją). A wielka tajemnica jest sztampowa. Co do oceny głównych postaci zgadzam się bez dwóch zdań :)
-
eventowa
2013/05/08 22:15:51
przyznam że nie jest to arcydzieło współczesnego kina, ale jednak rozrywka podczas oglądania jest :) i za to plus ode mnie.