Blog > Komentarze do wpisu
Siedmiu samurajów *****

Oglądając kolejne filmy, czasami czuję się jak podróżnik docierający do nowego lądu. Mając doświadczenie, większość nowych miejsc przypomina mi te już wcześniej odwiedzone. Bywa i tak, że docieram w nowe obszary.
Ostatni ląd zdobyłem dzięki dodatkowi do miesięcznika "Film". Obawiałem się przed trzyipółgodzinną projekcją japońskiego klasyka Akiro Kurosawy "Siedmiu Samurajów". Główną przyczyną był pogląd, iż kino to w ostatnich latach tworzy słabe projekty. Na szczęście choć japońska jakość w rozwoju elektroniki z biegiem lat się rozwija, tak z kinem jest odwrotnie. Przynajmniej jeśli chodzi o porównanie z omawianym filmem.
"Siedmiu samurajów" przytacza nam historię okradanej z pożywienia wioski, która jest corocznie gnębiona przez bezwzględnych najeźdźców. Dla mieszkańców problem jest ogromny, bo to oznacza wegetację do kolejnych zbiorów. Postanawiają więc, znaleźć obrońców - samurajów, którzy praktycznie w imię honoru, wybawią z sytuacji. Każdy z wybranych bohaterów jest inny, ale wszyscy decydują się na walkę ramię w ramię. Przyjdzie im jednak zapłacić cenę za pomoc, tym bardziej iż często pomoc ta wzbudza w miejscowych kontrowersje.
Siłą tego filmu, jest doprecyzowana fabuła. Jakże przejrzysta i prosta, co nie powinno dziwić. Na podstawie tego filmu powstała wiele amerykańskich filmów wg tego schematu akcji.
Pomimo, iż film trwa 200minut, to dzięki wartkiej akcji, i dobremu aktorstwu, "Siedmiu samurajów" ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Od premiery filmu minęło już 50 lat, ale mimo upływu czasu dalej jest niewiele takich produkcji, które miałyby w sobie tyle uroku co omawiane dziwło Kurosawy.


poniedziałek, 24 listopada 2008, zaginiony22

Polecane wpisy

Komentarze
2008/11/25 19:00:36
To nie jest uczciwe pisać o dziełach :D
-
2008/11/25 22:02:51
:D
Fakt, pisanie dobrze o dziełach nie jest niczym oryginalnym.
"Dobre kino, i trudno tu o inną ocenę - w końcu to już klasyk." - tak pisałem przy okazji "Śmierci w Wenecji". Wychodzę jednak z założenia, że skoro opisuję filmy, które właśnie obejrzałem, to warto wspomnieć również te, które większość już zna. Być może będzie tu pole do dyskusji.
-
2008/11/26 18:56:33
Kurasową delektuję się. Jest jeszcze parę tytułów jego ręki, których nie widziałem. Zostawiam sobie na później, by móc powiedzmy za 10 lat być czymś zaskoczony.
Niedawno oglądałem ponownie "Dersu Uzałę", a w lecie "Ame agaru" (po naszemu "Po deszczu", ale to już tylko scenariusz - choć moim zdaniem jest obecny jego duch i być może z racji autora scenariusza, ekipa filmowców stanęła na wysokości zadania). To przyjemność sama w sobie. Swoją drogą w 2009 mają się (podobno, a może to już) toczyć prace nad nową wersją "7 samurajów".