Blog > Komentarze do wpisu
X-files: I Want to believe ***

Dziwny to film. Niby to samo, ale jednak nie tak samo. Oczywiście porównanie odnosi się do pozostałych X-Filesów. Od ostatniego odcinka minęło osiem lat, a więc bohaterowie się zmienili, zajmują się sprawami nie związanymi z FBI i UFO. Z drugiej jednak strony, zasady i metody w dalszym ciągu u naszych bohaterów pozostały bez zmian. Mulder chce wierzyć, w podawane mu informacje. Scully chce wierzyć, że dokonywane przez nią wybory są słuszne.Nasi bohaterowie dostają więc nowe zadanie do wykonania. Czy po kilku latach przerwy uda im się rozwikłać nową sprawę?
Oglądając nowy X-Files, odnosiłem wrażenie oglądania zupełnie innego filmu. Tym razem nie widzimy na ekranie stworów, dziwolągów oraz innych freaków. Mamy od samego początku akcję gdzie wszystko da się wytłumaczyć. Nie jestem z tych co szukają wyjaśnienia zagadek kryminalnych w trakcie ich trwania, ale w tym przypadku zorientowałem się o co chodzi już w dwudziestej minucie. Nie przeszkadzało mi to specjalnie, ale też miałem poczucie czegoś straconego. Przede wszystkim straconego pomysłu. Tajemnicy, i poczucia stykania się z czymś niewytłumaczalnym. Być może Chris Carter, pomysłodawca serii i reżyser "I want to believe" chciał przetestować widownię, przed pomysłem powrotu z serialem. Jeśli tak, to wybrał przeciętny scenariusz.
Na szczęście nie nawalają aktorzy. Zarówno Duchowny jak i Anderson nie starzeją się, a dojrzała buźka Scully nabrała wyrazu.Obstawiam, że moment w którym Pillegi pojawił się na ekranie w kinie mógł być przyjęty z entuzjazmem. Mała rólka, ale dla fanów serii istotna.
Jedyną wadą, która zrobiła negatywne wrażenie, to infantylna próba pogodzenia naukowego i katolickiego punktu widzenia na sprawy cierpienia, śmierci oraz ludzkich wyborów. W dobie głoszenia przez księży, że antykoncepcja to zło,  podobnie jak nowe metody leczenia, brzmi to pusto. Wątek zupełnie niepotrzebny i niewiarygodny.
Mam cichą nadzieję, że mimo umiarkowanego zainteresowanie bohaterowie wrócą na mały ekran. Podobny zabieg udał się niedawno z "90210" -  całkiem niezłym skutkiem.
Nowy X-files to przeciętniak, co więcej - może rozczarować entuzjastów X-Files. Ale i tak warto przez te 104 minuty powspominać, i przypomnieć sobie dwójkę dzielnych agentów.

sobota, 08 listopada 2008, zaginiony22

Polecane wpisy