Blog > Komentarze do wpisu
Sesja 9 ***

Tzw. kino off-owe (ja nazwałbym to raczej niskobudżetowym, ale wiele jest stwierdzeń "kultowych" które mają swoje polskie odpowiedniki, a mimo to wybiera się ich zachodnie zamienniki) ma swój potencjał w pomyśle, odważnych scenariuszach, na które wielkie wytwórnie nie chcą wyłożyć pieniędzy. Doceniam takie filmy, tym bardziej iż znając takich twórców, widzę ile serca i cierpliwości wkładają w realizację swoich projektów.
Do grupy tych filmów zalicza się "Session 9". Jest to nietypowe kino grozy, które bazuje na klimacie, a nie na scenach z użyciem hektolitrów krwi. "Sesja 9" jest jednym z zapisów na taśmie, którą odnajduje jeden z pracowników ekipy specjalizującej się w oczyszczaniu z azbestu budynków (dochodowy i wątpliwie zdrowy biznes). Ich szef podejmuje się za odpowiednią premię przyśpieszyć kolejne zlecenie. Sprawa dotyczy ogromnego gmachu, będącego kiedyś szpitalem psychiatryczny. W trakcie prac, koledzy zaczynają się coraz bardziej się sprzeczać. Niepokój sięga zenitu, gdy jeden z bohaterów nie pojawia się w pracy, a drugi zaczyna zdradzać objawy paranoi.
Widz tego filmu nie dostanie tym razem ładnie podanego na tacy rozwiązania fabuły. Praktycznie nie ma w nim decydującego momentu,w którym można powiedzieć "teraz już wiem, co jest przyczyną sytuacji". I to na pewno jest na plus. Drugi plus to aktorstwo. Brad Anderson - reżyser "Session 9" zatrudnił m.in Petera Mullana, laureata Złotej Palmy za "Jestem Joe".
Jeżeli chodzi o klimat. Panowie położyli nacisk na stworzenie atmosfery osaczenia, sytuacji w której nic nie jest jasne i pewne. Przez większość akcji nie wiemy, co mogło być przyczyną tego stanu rzeczy. Oglądając "Session 9" miałem poczucie oglądania skrzyżowania "Lśnienia" z ... "Nagim Lunchem" Cronenberga. Z jednej strony dostajemy film o obłędzie, z drugiej nie wiemy czy paranoja głównych bohaterów jest wynikiem zapewne obecnych oparów. Ten brak dosłowności może uwieść. Niestety, skromność środków również przełożyła się na środki wyrazu. Po za sprawnymi ujęciami, nie ma w filmie akcentu który mógłby przestraszyć. Dostajemy więc film grozy bez...dużej dawki grozy. I choć jest to przyzwoita produkcja, to nie fascynuje, nie poraża, nie kładzie na kolana. Nie miałem takich oczekiwań, dlatego uczciwie daję 3*.
środa, 03 grudnia 2008, zaginiony22

Polecane wpisy

Komentarze
latajacy_talerz
2008/12/03 21:57:59
Dla mnie był ciut przydługi, ale strasznie z tego powodu nie cierpiałem. Motyw z telefonem bardzo mi się spodobał.
-
Gość: mb, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2011/06/23 17:21:45
Świetny film, klimatyczne sceny. Dopiero ostatnie minuty filmu zdradzają rozwiązanie zagadki..
-
Gość: minako, *.net.e-net24.pl
2012/03/03 22:47:15
a przepraszam o co chodzi z tym krzeslem przez caly film??