Blog > Komentarze do wpisu
Tsotsi ***1/2

Choroba nie wybiera. Ja nie wybieram choroby. Ponieważ od kilku dni zmagam się z jakąś cholerną dolegliwością, dostałem L4 do końca tygodnia. Aby zapomnieć o bólu codziennym, jak zwykle sięgam po znieczulenie, czyli garść filmów.
Oglądając "Tsotsi" pomyślałem sobie, że trzeba niezłego fuksa aby zatrudnić przyszłego twórcę tego obrazu do ekranizacji (nowej wersji) "W pustyni i w puszczy". Gavin Hood zresztą reżyseruje już w USA, co zapewne oznacza że jego filmy zostały również tam zauważone. Nie mam wątpliwości, że to właśnie obejrzany przeze mnie film, zrobił szum wokół tej osoby.
Tsotsi, to młody chłopak mieszkających w slumsach Johannesburga. Jego życie przesączone jest agresją, najpierw jego ojca, później jego samego wobec otoczenia. Celem dnia codziennego jest dla niego pieniądz. Zdobywa go w najbardziej prymitywny sposób - zabierając go innym. Życie Totsiego zaczyna się komplikować, gdy podczas jednego z napadów, wraz ze skradzionym samochodem porywa niemowlę. Od tego momentu zaczyna się metamorfoza głównego bohatera.
Niespecjalnie uwierzyłem w przemianę Tsotsiego. Przede wszystkim szkielet na którym zbudowano akcję, jest mało strawny. Porwane dziecko, młody, gniewny i bezwzględny oraz jego gang, w którym nikt nie orientuje się co się dzieje. Mało postaci, a mimo wszystko ma się uczucie, że poziom interakcji pomiędzy nimi jest nieautentyczny. Mimo, iż wszyskie inne cechy filmu budują pozytywne postrzeganie filmu, to sama budowa historii po prostu mnie nie przekonuje. Uczepię się jednak pozafabułowych elementów. Zarówno zdjęcia jak i muzyka idealnie ze sobą współbrzmią. Ponieważ nie znam aktorów z południa Afryki, nie wymieniem ich nazwisk, ale zaznaczam że główny "bezimienny" (czyt. główny bohater) zagrał bardzo przyzwoity koncert.
Czekam na kolejne filmy z tego regionu. Oby tylko nie oglądać ich z takim opóźnieniem po premierze.
PS. Film dostał Oscara (obraz nieanglojęzyczny), i jest to jeden z tych przypadków, gdy mam wątpliwości czy nie było w danym roku lepszych obrazów.
czwartek, 11 grudnia 2008, zaginiony22

Polecane wpisy

Komentarze
countersv
2008/12/12 08:33:34
Ja nie mam watpliwosci. Tsotsi to genialny film: przemyslany, swietnie zagrany.
Trudno polemizowac z twoimi zarzutami, bo i co moge powiedziec? Moim zdaniem ta jego przemiana wlasnie jest pokazana w genialny sposob. Chlopak, ktory chcialby byc dobry, ale nie wie jak to zrobic, bo nigdy dobry nie byl. Jego wypaczone pojmowanie dobra jest kluczowe dla filmu.
Dla mnie bomba, zreszta tak ten film opisalem swego czasu u siebie.
-
2008/12/12 12:45:08
Tylko kim był ten, co przemyślał pomysł?
Wyrosłem już z bajeczek, w których narrator mówi "było mi źle, świat nie dał mi szansy, dam światu szansę, ale co mam biedny zrobić, skoro życie jest takie do dupy". Pomysł aby ukraść dziecko, a potem udowadniać że jest się dobrym jest pomylony u podstaw (co ciekawe, nie w kolejnych etapach fabuły). Tstosi ukradł dziecko, i wszelkie tłumaczenie że nie wiedział choć chciał dobrze nie znajduje zrozumienia (akceptacji), co zresztą pokazało kilkanaście osób w ostatniej scenie. Stoję po ich stronie.
Jeśli chcesz dobrze, nie kradnij dzieci :)
-
countersv
2008/12/12 13:05:49
Czemu pomylony u podstaw? Nie pamietam dokladnie jak to bylo, ale jestem w stanie sobie wyobrazic dzieciaka (przeciez ile ten chlopak ma lat, dwanascie? toc to dziecko jeszcze), ktory zyje tylko i wylacznie przemoca, ktory nie zaznal milosci od urodzenia. Dziecko wyzwala w nim instynkty, o ktorych istnienie sam by sie nie posadzal. Moze wlasnie tego mu brakuje i dlatego je porywa? Bo mysli, ze to dziecko da mu milosc?
Jak dla mnie idea wcale nie jest pomylona, jest jak najbardziej logiczna. Pamietaj, ze Tsotsi to osoba, ktora ma doswiadczenie zyciowe, przezycia i poziom emocjonalny zupelnie odmienny od naszego, czemu wiec jego zachowanie mialoby sie dac opisac nasza logika?
-
2008/12/12 15:50:06
Gdyby tak było, film byłby dla dwunastolatków pokroju Totsiego. A jest dla widza - obojętnie jakiego. Dlatego przyjęcie logiki dwunastolatka do fabuły jest skazana na porażkę. Po prostu widz by niewłaściwie zinterpretował fabułę. Problem z fabułą jest inny. Zabrakło w nim solidnej podstawy do wysnucia przesłania. To, mimo że jest czytelne, w treści akceptowane, w formie już nie. To, że ktoś jest społecznie upośledzony nie uprawnia go do robienia rzeczy złych, niezależnie od postrzegania.
-
countersv
2008/12/13 08:55:45
Nie rozumiesz. Nie mam juz sily pisac na ten temat i probowac cie przekonac. Jak kiedys moze sie spotkamy na piwie, to wtedy ci wszystko wytlumacze, bedzie szybciej :)
-
2008/12/13 10:02:06
Rozumiem, ale mam inny punkt widzenia. To zasadnicza różnica. Piwo, of kors :)