Blog > Komentarze do wpisu
W doborowym towarzystwie ****


Oj, nie robi się już takich filmów. Kino obyczajowe w ostatnich latach zostało zapomniane. Przyczyną tego stanu rzeczy jest skrajne ukierunkowanie poszczególnych gatunków (lepiej się sprzedają). Jak film ma przedstawiać miłość, to będzie albo melodramat albo pornos. Jak ma przedstawiać agresję, to będzie albo kung-fu albo slasher. A filmów przedstawiających historię zwyczajnych ludzi nie mogę się doszukać.
Na szczęście "W doborowym towarzystwie" wyłamuje się z kanonu. To prosta opowieść o sytuacji w której znalazło się dwóch panów: jednym z nich jest przechodzący kryzys wieku średniego Dan. Drugim młody yuppie Carter. Pierwszy ma ułożone życie, kochającą żoną, trójkę córek. Drugi pomimo sukcesów w pracy, właśnie przechodzi przez proces rozwodowy. Carter dostaje awans i zostaje ....szefem Dana, który nie może się pogodzić z faktem, że jego nowy szef jest młodszy o 25 lat. Powoduje to wiele perypetii, które finalnie scalą ich przyjaźń.
Bracia Weitz (nakręcili m.in. "American Pie" i "About a Boy"), zaangażowali do tego filmu Scarlett Johansson, Dennisa Quaida (ciągle w formie), Tophera Grace (mniej znany, co nie znaczy że słabszy).Brak fajerwerków, zupełne skupienie na fabule oraz przekonywujące, autentycznie zagrane role to są najmocniejsze zalety tego filmu. Wad nie mogę się doszukać. Aha, no i w przeciwieństwie do "Vanilla Sky" w "Doborowym towarzystwie" użycie piosenki "Solsbury hill" Petera Gabriela znacznie lepiej pasowało. Dobre kino, bez specjalnych pretensji do wzlotów, ale też nie schodzi poniżej odpowiedniego poziomu.
czwartek, 04 grudnia 2008, zaginiony22

Polecane wpisy

Komentarze
aniabuzuk
2008/12/06 19:06:09
Dokladnie. Przyjemna niespodzianka.