Blog > Komentarze do wpisu
Changeling (Oszukana) **1/2

Clint Eastwood od początku swojej kariery, oprócz aktorstwa również zajmował się reżyserią. W tym drugim fachu sukcesy zaczął odnosić w latach dziewięździesiątych. Jego "Bez przebaczenia" zdobył cztery Oscary, "Co się wydarzyło w Madison County" jedną nominację, "Rzeka tajemnic" dwie złote statuetki. Z moich ulubionych, "Północ w ogrodzie dobra i zła" nie zdobył żadnej nagrody. Ale nie o tym filmie będę pisać. "Changeling" dostał trzy nominacje do Oscara, w tym jedną dla Angeliny Jolie.
"Oszukana" jest dramatem bazującym na historii opartej na faktach. Główna bohaterka wracając do domu, stwierdza, iż pozostawiony rano syn zniknął. Sprawę zgłasza na policję, która dzięki naciskom wielebnego Brieglega angażuje całe swoje siły w rozwiązanie zagadki. Historia kończy się sukcesem, chłopiec się odnajduje, choć matka stwierdza, że to ... nie jej syn. Zaczyna się walka pomiędzy ambitnym kpt. Jonesem, a tytułową oszukaną.
W ostatnich recenzjach starałem się unikać kontrowersyjnych opinii. Tym razem klawiatura jednak mnie świerzbi, aby pojechać po całym filmie. Pomimo kilku zalet, cała historia leży. Eastwood, który do tej pory wybierał historie o ludziach, tym razem poszedł na łatwiznę. Temat porywania dzieci przez zboczeńców jest nośny, łatwy do przełożenia na emocje widza, i choć teoretycznie jako samograj łatwo wyciskający łzy, u mnie jedynie wycisnął dużą porcję cierpliwości. Pomimo kilku doskonałych ról (Malkovich jako wielebny, Jeffrey Donovan jako ambitny kapitan policji - według mnie ta rola, to nadzieja kolejnego z Matta Damona, czy Toma Cruise), główna rola masakrycznie mnie wręcz rozczarowała. Angelina Jolie, już nie jest Girl Interrupted, i bardzo tego żałuję, bo w tamtym filmie była przekonywująca, w "Changeling" jej przerysowane gesty, zupełnie do mnie nie dotarły, wręcz drażniły. Co do scenografii, gratuluję nominacji do Oscara w tej kategorii, ale czegoś w tym elemencie również brakuje. Co z tego, że wszystko jest ładnie rozłożone na ekranie, niczym pocztówka pradziadka z Ameryki, jak nie ma w tym autentyczności.Ameryka lat trzydziestych "Oszukanej" jest o klasę gorsza niż lata sześdziesiąte w "Zodiaku" Finchera, czy niedawno omawianym "Milk" Van Santa (tu, lata siedemdziesiąte).
Największym grzechem tego filmu, jest przeciągnięta na maksa wskazówka w oznaczeniem "siła dramatu". W rezultacie nie wierzyłem Jolie w jej smutek, Malkovichowi w bezinteresowne współczucie. Moje rozczarowanie bierze się być może z sympatii do osoby Eastwooda, który do tej pory robił filmy charakterystyczne, bardzo humanistyczne, a zarazem amerykańskie. Zabierając drugi z wymienionych elementów, konstrukcja "Changeling" zupełnie się zawaliła.
Nie jest to mój faworyt do tegorocznych nagród.
poniedziałek, 09 lutego 2009, zaginiony22

Polecane wpisy

  • 2012 **1/2

    Chciałbym wierzyć, że Roland Emmerich kręcąc "2012" starał się zachować dystans do swojego ostatniego dzieła. Zarówno głupawe dowcipy jak i sceny prze

  • Star Trek **1/2

    Chodzą plotki, że JJ Abrams ma wyreżyserować "Mroczną wieżę" Kinga. Uwielbiam powieści Kinga, ale akurat ta jest jedną ze słabszych, dlatego dywagacja na temat

  • Nieznajomi (The strangers) **1/2

    Durny film.Niestraszny i z fatalnym scenariuszem. Zaczynasię obiecująco. Liv Tyler gra niedoszłą pannę młodą, która właśnie otrzymała oświadczyny swojego chłopa