Blog > Komentarze do wpisu
Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia ***

Po sukcesie "Matrixa" Keanu Reeves nie może odnaleźć się w Hollywood. Najpierw zagrał w słabym "Constantine", potem w infantylnym "Domu nad jeziorem", następnie o niebo lepiej, aczkolwiek w połowie rysunkowym "Scanner Darkly". Nie są to role godne zapamiętania, i nie umywają się do wielkiego Neo. "Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia" sam w sobie jest klasykiem, bo to nowa wersja oryginału z roku 1951. Różnica jest subtelna. Tam alieny nie miały dobrych zamiarów, tu natomiast walczą za naszą planetę przeciwko...ludziom. Oj tak, dobrze jest przypomnieć amerykanom że robią syf. Szczególnie wiarygodnie to brzmi w ustach speców zarabiających w milionach zielonych.
Kilka zdań streszczenia. Na ziemię przybywa Klaatu, istota o wyższym poziomie rozwoju, pokryta ludzką tkanką. Przybywa wraz z kulami-arkami, oraz wielkim robotem-bodyguardem. Klaatu, jeszcze się nie zdecydował czy zniszczyć 6 miliardów ludzi. Więcej, zaczyna mięknąć bo opiekę nad nim piękna Dr. Benson, która to otacza go matczyną wręcz opieką. Na drodze stoi mu jednak amerykański rząd, który sam nie wie czego chce. Na pewno nie chce doprowadzić do zgromadzenia rządów w sprawie nalotu Obcych.
Kolejne przeciętne kino. Trochę przykro, bo Sci-Fi to jeden z moich ulubionych gatunków filmowych. Ciągle nie mogę się pozbyć wrażenia, iż po strajku scenarzystów zabrakło dobrych pomysłów na filmy. Owszem trafiają się perełki, ale w dalszym ciągu to rzadkość. Keanu tym razem jest wybrańcem rasy, i jako ufok jest dosyć oszczędny mimicznie. Gra niczym Scorupco w "Ogniem i Mieczem" - bez polotu. Jennifer Connelly, po "Requiem dla snu" dostała się do pierwszej ligi aktorskiej, i pewnie podzieli los Hilary Swank, bo obie obecnie grają w czysto komercyjnych produkcjach. Kathy Bates najlepsze lata swojej kariery ma już za sobą, i mimo dosyć ciekawej roli, zagrała ją bardzo schematycznie. Nawet John Cleese, jest śmiertelnie poważny, przy tym ... nudny.
Przy tak ciekawym składzie aktorskim, można się zadziwić zupełnym brakiem emocji towarzyszącym temu filmowi. I to chyba najgorsza z możliwych ocen, bo co z tego że film jest dopieszczony wizualnie i dźwiękowo, gdy prócz tego nie ma specjalnych walorów. Od projekcji minął blisko tydzień, a ja już prawie zapomniałem o kontakcie z Klaatu. Więcej inwencji w scenariusz, a powstałby dobry film. A tak, tylko 3*
czwartek, 26 lutego 2009, zaginiony22

Polecane wpisy

Komentarze
2009/02/27 09:19:09
Trzy gwiazdki to i tak sporo. Niestety nowa wersja tego zacnego klasyka nie trzyma się kupy i urasta do rangi niezamierzonej parodii. Pierwszych kilkanaście minut przypomina świetny wstęp "Tajemnicy Andromedy" i wypada to jeszcze jako tako, ale w momencie pojawienia się olbrzymiego "robota" całość zaczyna się sypać. Efekty są dość marne, fabuła absurdalna, patos nieznośny, a Keanu jak to Keanu - mógłby go zastąpić drewniany pień i gorzej by nie zagrał. ;) A Connelly to ja jednak będę bronił - talent dziewczyna ma i raz po raz dobiera role spoza mainstreamu. Owszem, czasem są to niewypały jak "Reservation Road", ale już obok jej ról z "Małych dzieci" i "Domu z piasku i mgły" obojętnie przejść się nie da.
-
2009/02/28 12:50:35
Mam gdzieś u siebie ten zacny klasyk i ciągle wstrzymuję się z obejrzeniem. Niech tylko zjawi się entuzjazm, który włoży płytkę do odtwarzacza. Słyszałam wiele nieciekawego o najnowszej wersji, ale w tym wszystkim Jennifer Connelly zbiera niemal same plusy.
A "Constantine" nie uważam za słaby. Podobał mi się bardziej niż "Matrix".
-
Gość: Natalia, *.opoczno.mm.pl
2009/03/09 20:52:29
O tak muszę się z tobą zgodzić, z tą różnicą, że opiszę go w troszeczke inny sposób. Dla mnie ten film jest po prostu suchy i nieskończony, to tak jakby końcówkę mu oderwało. Po prostu według mnie za szybko się skończył, no ale to i może na nasze szczęście, bo film stoi u mnie na półce "Męczące". Naprawdę po tam głośnym wypromowaniu filmu należy spodziewać się czegoś więcej, a tak przez ogromne niedopatrzenie Keanu traci kolejnych fanów. Na szczęści jestem po paru filmach z jego udziałem i póki co nie zamierzam za szybko go udupiać, może biedaczek po prostu na razie ma pecha. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie !