Blog > Komentarze do wpisu
Frost/Nixon ****

Coraz rzadszy do widok, gdy po obejrzeniu trailera dostajesz film o podobnym poziomie napięcia.
Czytając filmografię Rona Howarda, nietrudno uwierzyć w jego talent do kręcenia filmów. Jest twórcą m.in. "Cocoon"(Komedia), "Backdraft"(Thriller), "Piękny Umysł"(biograficzny/obyczajowy). Przy tym reżyserując obrazy z zupełnie różnych gatunków filmowych, większość z jego filmów odnosi spore sukcesy, nie tylko komercyjne, ale również w sensie artystycznym. Jego "Frost/Nixon" otrzymał pięć nominacji do Oscara, i moim zdaniem ma spore szanse zwyciężyć w którejś z kategorii.
Film opowiada o ważnym epizodzie historii Ameryki, kiedy to prezydent Richard Nixon podał się do dymisji w związku z aferą Watergate. Dostaje szansę na wybielenie swojego wizerunku oraz medialne oczyszczenie, przyjmując zaproszenie do debaty "jeden na jeden" z prowadzącym talk-shows Davidem Frostem. Dla odchodzącego w niesławie prezydenta to idealny przeciwnik. Kompletnie nie znający się na polityce Frost wydaje się być łakomym kąskiem. Rzeczywistość okaże się jednak zupełnie inna.
Historia pojedynku Frost/Nixon jest znana. W Polsce z oczywistych powodów mniej, ale w każdym filmie dokumentalnym nt. afery Watergate wątek ten się pojawia. Pomimo tego, oglądałem ten film kurczowo trzymając się fotela. Nixon będąc wytrwanym politykiem, stale wybija z rytmu przeciwnika, ten prowadzi natomiast walkę z samym sobą, swoją pewnością siebie, ale i świadomością, że przegrywa debatę. Oba wątki szczepione w jedność, dają wybuchową mieszankę, w której pomimo mało urozmaiconej fabuły, prowadzona jest piękna walka na gesty, miny, słowa.
W poniedziałek oglądałem debatę Lis/Kaczyński. Tu sytuacja była podobna, choć z innym zakończeniem. Były premier w dość gładki sposób ograł znanego dziennikarza, pomimo wielu haków zastawionych przez tego ostatniego. Zapewne opisywany film, byłby świetnym materiałem instruktarzowym dla  prowadzącego.
Wracając do wrażeń z "Frost/Nixon". Zwracam uwagę na kreację Franka Langelli. Absolutny majstersztyk. Całkowicie zasłużona nominacja do Oscara. Druga sprawa to sposób przedstawienia fabuły. Obraz zrealizowano na kształt paradokumentu. Sceny z wywiadu, przeplatają się ze wspomnieniami bohaterów (zagranych przez aktorów) tamtych dni. Nie jestem fanem takiego przedstawiania historii, ale tu akurat motyw ten nadał dobrego klimatu.
Tak sobie myślę, i patrząc na plakat filmu "Popiełuszko", żałuję że u nas nie można zrealizować filmu podobnej jakości. Szkoda.
czwartek, 12 lutego 2009, zaginiony22

Polecane wpisy