Blog > Komentarze do wpisu
Obywatel Milk ****

Mam już pierwszego faworyta do Oscara. Jest nim Sean Penn. Oczywiście chodzi o rolę w "Obywatelu Milk". Ale od początku.
Wybierając się w sobotni wieczór na najnowszy film Gusa Van Sant, nie spodziewałem się takiego tłumu. Cała duża sala kina była zapełniona.
"Milk" opowiada historię pierwszego polityka-geja, który dostał się do władz lokalnych w San Francisco. Innymi słowy, objął polityczne stanowisko i rangę, która nie mogła zostać pominięta w publicznej debacie w USA. Van Sant opisuje jego ostatnie osiem lat życia, od momentu przeprowadzki w nowe miejsce, do tragicznej śmierci. Fabuła skupia się szczególnie na emocjonalnej stronie przeobrażenia Milka, z pracownika wielkiej korporacji w pełnoprawnego polityka, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Reżyser nie zapomniał też, o dokładnym osadzeniu akcji w czasie (doskonale odzwierciedlona Ameryka lat siedemdziesiątych).
Gus Van Sant opowiadając historie, posługuje się oszczędnym, ale zarazem wyrafinowanym językiem filmowym. Jego obrazy dotykają trudnych sytuacji, w której znajduje się główny bohater, rzadko dając na talerzu podpowiedzi. W "Milk" jest trochę inaczej. Końcowe sceny, w tradycyjny dla hollywoodzkich produkcji stylu wprowadza narratora, który podsumowuje cały obraz. Zapewne nie bez powodu tę drogę wybrał tym razem Van Sant. Film ten, jest nie tylko sprawnie opowiedzianą historią. Jest również manifestem Coming Out-u - wychodzenia z szafy wszystkich homoseksualistów. Pokazania, iż geje i lesbijki są równymi innym ludźmi, ze swoimi wadami i zaletami, tak samo różni, jak każda jednostka. To ważny postulat płynący ze srebrnego ekranu, tym bardziej w kontekście innych filmów poruszających tematykę homoseksualną. Zaledwie kilka lat temu Ang Lee, opowiedział historię "Brokeback Mountain" - gejowskiego romansu, gdzie główne postacie nie śmieszą, nie odrażają, zaledwie wzruszają. Różnica pomiędzy obydwoma obrazami jest zasadnicza. "Milk" to historia prawdziwa. Opowiada o faktycznych wydarzeniach. Co ważne, w kontekście sytuacji w Polsce, stale aktualnym przesłaniu. Być może film Van Santa będzie jakąś wskazówką dla działaczy LGBT.
Wracając do Seana Penn. Cieszy mnie, że aktor ten idzie w kierunku doboru dojrzalszych, dopasowanych do wieku ról. Porównując rolę Harveya Milka, z Jimim Markumem ("Rzeka Tajemnic"), widać jak wielki potencjał aktorski ma Penn. U Van Santa zagrał rolę, która na pewno pozostanie w pamięci, jako jedna z najlepszych w jego dorobku.
Warto również wspomnieć o Diego Lunie, który zresztą spotkał się z Pennem na planie "Zanim zapadnie noc". Rola równie niewielka jak w filmie Schnabla, ale na pewno warta zauważenia.
"Obywatel Milk" dostał osiem nominacji do Oscarów. Jestem spokojny, iż kilka z nich na pewno zgarnie. Trzymam kciuki za ten film.
niedziela, 01 lutego 2009, zaginiony22

Polecane wpisy

Komentarze
paper-lanterns
2009/02/05 19:45:14
No przyznam, że czekałam aż będzię oscarowo. "Milk" jeszcze przede mną i ciekawa jestem czy po seansie zmienię mojego faworyta "Slumdoga" w kategorii film. Bo coś mi się wydaje, że Penn ma Oskara w kieszenie jeśli chodzi o pierwszoplanową rolę :)
Pozdrawiam