Blog > Komentarze do wpisu
Wątpliwość (Doubt) ***
O "Doubt" napisano chyba we wszystkich magazynach filmowych, i poważniejszych tygodnikach. Co ciekawe skupiając się na grze aktorskiej a nie na fabule. Po obejrzeniu filmu, nie powinno to dziwić.
Akcja dzieje się w połowie lat sześdziesiątych w jednej z katolickich szkół. Ojciec Flynn, jest charyzmatycznym proboszczem swojej parafii, uwielbianym przez miejscowy kościół. Jego kazania, jak również sposób bycia może podobać się wiernym, tym bardziej iż Flynn jest osobą otwartą na rozmowę, bardzo angażujący się w pracę szkoły. Zwierzchniczką tejże, jest natomiast surowa siostra Aloysius, która odkrywając ciemną stronę charakteru proboszcza, postanawia wyeliminować go z życia parafii.
Przedstawiona fabuła jest pretekstem do psychologicznej gry, gdzie nic nie jest pewne (do czasu), bohaterowie walcząc na słowa usiłują potwierdzić swoje przypuszczenia. Nie dajmy się jednak zwieść, gdyż reżyser zatrudnił dwójkę świetnych aktorów, którzy swoimi brwaurowymi rolami...przygnietli całe przesłanie filmu. To chyba jeden z nielicznych przypadków, gdzie forma zabiła treść. Specjalnie to nie dziwi w Sci-Fi, ale w filmie obyczajowym? Streep i Hoffman (Philip Seymour, nie Dustin) raz minimalistycznie, innym razem ekstrawertycznie trzymają się swoich kwestii. I można by pisać peany na ich cześć,ale w tej walce wygra tym razem ten trzeci, a w zasadzie TA trzecia, czyli Viola Davis, która pojawia się dosłownie w jednej scenie, i zmiata obu laureatów Oscara z planu. Perfekcyjna rola, mocno zapadająca w pamięć.
Trudno mi napisać o czymś co może wyróżniać ten film. Ot, kolejna hollywoodzka produkcja, która niby mówi o sprawach ważnych, a wychodząc z kina zapomina się o jego przesłaniu.
Meryl Streep w jednej ze scen mówi - "Mam wątpliwości". Po obejrzeniu "Doubt" ja również je mam. Przeciętne kino, spokojnie można zaczekać na wersję DVD. 
środa, 25 lutego 2009, zaginiony22

Polecane wpisy

Komentarze
2009/03/01 12:07:56
Dzięki jednemu zdaniu jakie tu przeczytałam "Ot, kolejna hollywoodzka produkcja, która niby mówi o sprawach ważnych, a wychodząc z kina zapomina się o jego przesłaniu." mam chęć krzyknąć "Boże, w końcu!".
Nie potrafię się wygrzebać spod dochodzących do mnie zewsząd słów uwielbienia do tego filmu. Dla mnie był tak niesamowicie... zwykły
Pozdrawiam