Blog > Komentarze do wpisu
Cienie we mgle ****

Jakiś czas temu wspominałem o zakupionym boxie dwudziestu filmów Woody'ego Allena. Obejrzałem już sporą część, a ponieważ zależało mi na pełniejszym przekroju zanim opiszę pierwsze wrażenia, wybrałem obrazy z różnych okresów twórczości reżysera.
Jako pierwszy do obejrzenia wskazuję, nie ten film który jest najbardziej znany (czytaj"Annie Hall"), ale niemniej dobre "Cienie we mgle".
Pierwsza rzecz jaka się rzuca w oczy, to sposób przedstawienia fabuły. Historia seryjnego mordercy, dokonującego swojego dzieła w ciemnych zaułkach bliżej nieokreślonego miasta, oprócz typowej groteski oraz absurdalnie zabawnych sentencji Allena, wprowadza również za pomocą tytułowych cieniów i mgły, tajmniczą otoczkę. Czarno-biała taśma subtelnie wzmacnia estetykę kadrów. A w nich cała plejada gwiazd: Mia Farrow, John Cusack, Jodie Foster, Madonna, Donald Pleasance, John Malkovich, Kathy Bates. Sam reżyser grając główną rolę (w praktycznie wszystkich swoich filmach obsadzał siebie), wcielił się w postać strachliwego urzędnika, który zrobi wszystko aby się przypodobać swojego szefowi. Na swojej drodze poznaje połykaczkę mieczy, jednej z artystek pracujących w sąsiadującym cyrku. Oboje, zmęczeni dotychczasowymi rolami, w ucieczce ale zarazem w pogoni za mordercą napotykają na swojej drodze wiele osób, dając tym samym pole do dyskusji nt. kościoła, religii, sensu życia i powołania.
Nie czuję się wielkim znawcą Allena. Nie będę ściemniać, nie do końca czuję jego dowcip. Neurotyczność Woody'ego może jest zabawna, ale zarazem odrobinę irytująca. Warto jednak posłuchać tego co ma do powiedzenia, bo tam pojawia się wiele trafnych spostrzeżeń, choć niektóre dowcipy jak ten o żydach w "Miłości i śmierci" są dosyć mocne .
"Cienie we mgle" jest filmem, którym najlepiej zacząć przygodę z Allenem. Co nie oznacza, że należy na nim poprzestać.

środa, 25 marca 2009, zaginiony22

Polecane wpisy