Blog > Komentarze do wpisu
Jeszcze dalej niż północ ****

Bezsenność – subiektywne zaburzenia związane z trudnościami w zasypianiu, kontynuowaniu snu, wczesnym budzeniem się, snem przerywanym lub snem nieregenerującym.

Nie, to nie jest wstęp do recenzji filmu o tym samym tytule. Od tygodnia męczy mnie bezsenność. Noc w noc, przewracam się z lewej na prawą stronę, następnie z powrotem , i tak bez końca aż do rana. W gruncie rzeczy nie wiem czym to może być spowodowane, jedynym rozsądnym wytłumaczeniem jest praca. Tak, tak, to nie brzmi oryginalnie. Ale problem jest, a ponieważ wszystkie znaki na niebie wskazują, że dzisiejsza noc będzie podobna do poprzednich, muszę ustawić się w kolejce do lekarza.
Póki co, szczypta optymizmu. W zasadzie, nawet pigułka. Duża piguła.
"Jeszcze dalej niż północ", to komedia w której bazą humoru są stereotypy mieszkańców Francji mieszkających na południu w stosunku do tych zamieszkujących północ. Główny bohater aby zadowolić swoją żonę ubiega się o posadę kierownika poczty. W wyniku nieszczęśliwego zbiegu okoliczności, zamiast na pożądane południe, zostaje wysłany na zsyłkę na północ kraju. Na miejscu okazuje się, że wszystkie stereotypy mają swoje potwierdzenie w rzeczywistości. Ludzie są jacyś dziwni, podejrzliwie wylewni, w dodatku mówią niezrozumiałym językiem. Philippe postanawia jednak, że zostaje w nowym miejscu. Nadopiekuńcza żona, pozostanie jednak na południu. Rodzi to wiele najróżniejszych gagów, które przez ponad 100 minut prowadzą nas do szczęśliwego zakończenia.
Podstawową zaletą tego filmu, to optymizm bijący z ekranu. Nie zostaje on jednak podany w toporny, bezpośredni sposób. Bohaterowie, pomimo swoich problemów odnajdują się w nowej rzeczywistości, co pozwala uniknąć wielu frustracji. Zapewne właśnie dlatego tak dobrze się ogląda ten film. W rzeczywistości zupełnie inaczej reagujemy na sytuacje stresujące, czego ja jestem najlepszym przykładem (sic!).
"Jeszcze dalej niż północ" dla mnie ma jeszcze jedną zaletę. Mianowicie dowcipy językowe, które dla nieznającego francuskiego mogą być niezrozumiałe, ale obyci w języku Moliera otrzymają dodatkową porcję dowcipu. Dialekt Ch'tis, ma swój wdzięk. Dla większości Francuzów jest tak samo zrozumiały, jak dla nas dialekt śląski.
Na piątkowy wieczór, i na zły humor, gwarantowana porcja dobrego humoru.
O twórcach wyjątkowo nie będę opowiadać. Powód prozaiczny - słabo ich znam z poprzednich dokonań.

niedziela, 22 marca 2009, zaginiony22

Polecane wpisy

Komentarze
latajacy_talerz
2009/03/24 18:06:50
- Gdzie są meble?
- Poprzedni żebrał.
- Jak to żebrał?

Jest to trzeci film reżyserii Dany'ego Boona, i nie mogę się doczekać następnego :)