Blog > Komentarze do wpisu
Zapowiedź (Knowing) **1/2
Idąc do kina na "Knowing" nie chciałem czytać recenzji. Poza tym, jakimś cudem o filmie nie wspomniały praktycznie żadne magazyny. Zależało mi na wyrobieniu sobie własnej opinii bez wpływu z zewnątrz. Mocno faworyzowałem najnowszy film Alexa Proyasa. Nie bez powodu. Ten reżyser ma na końcie "The Crow", "Dark City" oraz "I, Robot". Te trzy filmy wystarczyły mi za wystarczającą rekomendację.
W kapsule czasu - wielkiej puszce przechowującej rysunki dzieci, znajduje się zamazana cyframi kartka. Odnajduje ją John Kestler - ojciec, i zarazem jedyny opiekun małego Caleba. John nie ma łatwego życia. Żyje w uczuciowej samotności po rodzinnej tragedii, umilając sobie wieczory sporymi dawkami whisky. Podczas jednej z takich sesji, odkrywa iż gmatwanina cyfr na wspomnianej kartce, ma swój ukryty sens. Postanawia więc sprawdzić potwierdzenie swoich teorii. Prawda okazuje się jednak o wiele straszniejsza od jakichkolwiek wyobrażeń Johna.
Brzmi ciekawie? Może i tak, ale w rzeczywistości sam film nie jest tak atrakcyjny. Zaczyna się od thrillera, a kończy na typowym science-fiction.
Obraz został podzielony pomiędzy trzema kluczowymi sekwencjami. Podobny zabieg zastosowano w "Zielonej mili". Tyle że tam to miało swoje mocne uzasadnienie. W "Zapowiedzi" po pierwszej z tych scen czekałem na drugą, w międzyczasie potwornie się nudząc. Osiemdziesiąt procent projekcji zajmują wypełniacze, w których Nicolas Cage miota się na ekranie, nie wprowadzając zbyt wiele do fabuły. Ktoś trafnie niedawno napisał na jednym z portali, że aktor ten dawno temu sięgnął dna, a teraz pełza po mule. Fakt, jego dość otępiały wyraz twarzy z nową kolekcją włosów może drażnić. Nie żebym go nie doceniał, bo pamiętam jego role, chociażby "Adaptację", ale różnice aktorskich kreacji tego aktora są odległe niczym dystans jaki pokonało UFO w "Bliskich spotkaniach trzeciego stopnia".
Są i zalety. Proyas uwiódł mnie przerażającą, ale wizualnie fascynującą wizją świata wykreowanego w "Dark City". W "Knowing" efekty specjalne również kładą na łopatki. Nie dość że realistycznie nakręcone, to zrobione w nietypowy, bardzo dynamiczny sposób. W tych momentach, nagle film przełączał się na piąty bieg. Niestety, zaraz potem następowała redukcja na dwójkę.
Marco Beltrami specjalizuje się w obrazowaniu horrorów i sci-fi. Fakt, zna się na tym. Jego melodie są podbite mocnym uderzeniem, ale zarazem nie są pozbawione frapujących melodii. Idealnie wkomponowuje się nimi w poszczególne sceny. Patrząc na filmografię, można dojść do wniosku, że to nie tylko moja opinia. Pan pisze średnio co dwa miesiące muzykę do kolejnego filmu.
"Zapowiedź" jest jednym ze słabszych filmów Proyasa. Z poznanej filmografii najsłabszym. Wypada powiedzieć, że każdemu mistrzowi może powinąć się noga. W tym przypadku nawalił niespójny scenariusz, i w efekcie nuda na ekranie.
Na koniec prośba retoryczna. Czy mógłby ktoś dać Cageowi wykazać się w czymś ambitniejszym? W kinie komercyjnym już się nie sprawdza.
wtorek, 31 marca 2009, zaginiony22

Polecane wpisy

  • 2012 **1/2

    Chciałbym wierzyć, że Roland Emmerich kręcąc "2012" starał się zachować dystans do swojego ostatniego dzieła. Zarówno głupawe dowcipy jak i sceny prze

  • Star Trek **1/2

    Chodzą plotki, że JJ Abrams ma wyreżyserować "Mroczną wieżę" Kinga. Uwielbiam powieści Kinga, ale akurat ta jest jedną ze słabszych, dlatego dywagacja na temat

  • Nieznajomi (The strangers) **1/2

    Durny film.Niestraszny i z fatalnym scenariuszem. Zaczynasię obiecująco. Liv Tyler gra niedoszłą pannę młodą, która właśnie otrzymała oświadczyny swojego chłopa