Blog > Komentarze do wpisu
Frozen River ****

Pamiętam artykuł w grudniowym "Filmie", w którym autor opisywał setkę perełek filmowych, które nie trafiły do naszej dystrybucji. Trochę szkoda, że tak się dzieje, choć z drugiej strony rozumiem potrzebę wyboru z tysięcy produkcji powstających każdego roku. Sam zresztą mawiam, iż czym więcej oglądam filmów, tym więcej mam do obejrzenia.
"Frozen River" zapewne podzieli ten sam los, bo daty oficjalnej dystrybucji nie podano. Jak łatwo się domyślić, skończy się to obejrzeniem produkcji przez kilkadziesiąt tysięcy zapaleńców w domowym zaciszu zamiast w sali kinowej. Ze stratą dla odbiorcy i, rzecz jasna, artystów pracujących nad filmem.
Rezerwat Mohawków, gdzieś na granicy amerykańsko-kanadyjskiej. W okolicy panuje spore bezrobocie. Ray Eddy, matka dwójki dzieci przechodzi właśnie ciężkie chwile. Mąż opuścił ją wraz z oszczędnościami przeznaczonymi na zakup małego domku. Jest to miejsce, które da szansę na normalną egzystencję. Póki co pomniejszona rodzina musi się mieścić w małej klitce, praktycznie bez żadnych wygód. Ray nie jest w stanie zapracować samotnie na utrzymanie rodziny, dlatego dziełem przypadku angażuje się w transport dwójki imigrantów przez granicę. Początkowo jednorazowa akcja przemienia się w główne zajęcie. Wszystko idzie dobrze do czasu, gdy sprawą zaczyna się interesować Policja i władze rezerwatu.
Podły to film. Główna bohaterka ma trudne życie, choć z drugiej strony pewne objawy mogą wskazywać na zwykłą niezaradność. Z jednej strony bohaterka nie ma pieniędzy na życie, ale zarazem w mieszkaniu, centralne miejsce zajmuje sporych rozmiarów telewizor (plazma?). Ray zostaje zmuszona przez los na wykonywanie dwuznacznie moralnej pracy. Pomaga imigrantom, ale robi coś nielegalnego. Przede wszystkim jednak, ułatwia bandytom transport ludzi, którzy prawdopodobnie całe życie będą spłacać dług "wdzięczności" swoim oprawcom. Jako towarzyszkę broni, która zarazem jest inicjatorką całej akcji, ma młodą indiankę, która również nie ma innej możliwości na realizację swoich marzeń. Skutkiem tego, Panie staną przed wyborem, który w obu przypadkach spowoduje krzywdę jednej z bohaterek.
Bardzo lubię surowe kino, gdzie maksimum treści osiąga się przy małej ilości środków "wspomagających" efektywność fabuły. W tym filmie, akcja rozwija się w tempie zgodnym z tempem życia mieszkańców miasteczka. Postacie są doskonale nakreślone, dlatego historia autentycznie przemawia do naszych emocji. "Frozen River" jest wzruszającym filmem. Daje duże pole do dyskusji nad tematami: realizacji własnych celów, kosztów ich uzyskania, pomocy innym ludziom i stałego dylematu - pomóc sobie, kosztem pomocy innym, czy pomoc innym kosztem własnego interesu. Dla wielu z nas nie jest to pewnie żadna alternatywa, dlatego tym bardziej warto sięgnąć po ten film. Katharsis całkiem prawdopodobne.
Film dostał dwie nominacje do Oscara.
czwartek, 02 kwietnia 2009, zaginiony22

Polecane wpisy