Blog > Komentarze do wpisu
Juno ****

Dziś będzie krótko. Niestety ilość obowiązków powoduje, iż kolejne recenzje piszę w okolicach północy, co i tak kończy się porannymi korektami. Ale spokojnie, proszę się nie martwić, wszystko jest pod kontrolą.
Czwartkowa recenzja dotyczy "Juno". Film ten, to jedna z tych produkcji do których przez rok nie mogłem się przekonać. W końcu zebrałem siły i zabrałem się do oglądania. I cóż takiego dostajemy od tego filmu?
Juno, to szesnastoletnia dziewczyna. Jest indywidualistką, bardzo bezpośrednią w kontakcie z innymi. Jej rodzina, to arcyspokojny ojciec oraz macocha (mniej spokojna). Nasza bohaterka dowiaduje się, że jest w ciąży. Przerwać, nie przerwać - odpowiedź na to pytanie wydaje się być początkowo przesądzone, ale Juno oprócz wspomnianych cech, ma jeszcze jedną ważną - rozsądek. Postanawia poszukać dla przyszłego dziecka rodzinę zastępczą, która będzie w stanie zagwarantować odpowiednie wychowanie. Jest jeszcze młody ojciec, mocno zahukany, stale kontrolowany przez matkę. Jego wkład w decyzje Juno jest mocno ograniczony, ale i chłopak czuje się przygnieciony tą sprawą. Wszystko to składa się na ważne pytania, dotyczące młodych ludzi, ich wyborów, wchodzenia w okres dorosłości, kłopotów które się trafiają w najfajniejszym okresie ich życia.
Spodobał mi się ten film. Pomimo dość zabawnego wydźwięku, reżyser sprzedaje nam podkład pod dyskusję nt. sytuacji, które nam - ludziom dorosłym zdarzają się częściej, i często rozwiązujemy w mniej przemyślany sposób. Tu, mamy nastolatkę, która sama wie najlepiej jak rozwiązać powstałą sytuację. Jej poczucie humoru oraz dystans do świata, daje jej naturalną siłę do znalezienia najlepszego rozwiązania.
Fajna to bajeczka. Ma klimat, ma przesłanie i mieści się w granicach kina rozrywkowego. Dla mnie bomba.
Aha, Być może jutro opowiem o innym filmie, gdzie granice obyczajowe są mocno przesunięte. Jeżeli ktoś szokował się wyborami Juno, niech w piątek nie zagląda na tego bloga.
czwartek, 23 kwietnia 2009, zaginiony22

Polecane wpisy