Blog > Komentarze do wpisu
Nothing but the truth ****

Po raz kolejny na tym blogu czuję w obowi±zku donie¶ć, iż nasi rodzimi dystrybutorzy w większoci maj± blade pojęcie o rynku kinowym. Skutkiem tego jest ci±ganie do naszych kin słabych filmów, a pomijanie tych dobrych. Recenzowany niedawno "Zack i Miri kręc± porno" pojawi się u nas dziewięć miesięcy po premierze, natomiast "Nothing but the truth" nie ma nawet daty polskiego wydania. W efekcie filmy te będ± miały miern± frekwencję (jeli trafi± do kin), bo wszyscy je obejrz± za porednictwem Internetu. W tym kontekcie, wszelkie kampanie antypirackie nie maj± sensu. Dystrybutorzy s± sami sobie winni.

Film na dzi(sic!), to opowie¶ć o Rachel Amstrong - zdolnej dziennikarce politycznej, która w jednym z artykułów decyduje się na opublikowanie danych tajnej agentki CIA. Wiadomo¶ć dnia pojawia się szybko w mediach i wywołuje skandal. Sprawy przybieraj± zły obrót, gdy jeden z sędziów dostaje sygnał zmuszenia Rachel do podania Ľródła przecieku. Ta, w imię wolnoci prasy oraz obrony informatora, odmawia. Zaczyna się seria podchodów, dalszego nacisku maj±cego na celu wymuszenie do oczekiwanych zeznań.

Tak sobie patrzę na ostatnie recenzje, i dostrzegam pewne podobieństwa w fabule tego filmu z "Informatorem" Michaela Manna. W obydwu przypadkach, mechanizm polega na obronie tajemnicy informacji oraz dalszej walce w imię obrony interesów, niezgodnych z powszechnie postrzegan± definicj± sprawiedliwoci, uczciwoci. "Nothing but the truth" ma tę fajn± zaletę, iż nie aspiruje nachalnie do kina pierwszego formatu. Przewrotnie jego skromno¶ć oraz rzetelne podejcie do tematu, kształtuje obraz na bardzo ciekaw± formę. Efekt ten to również zasługa niezłych aktorów - Matta Dilona, Kate Beckinsale oraz ulubionej przeze mnie Angeli Bassett. W ich wydaniu poszczególne charaktery, nie s± ani przesadnie dramatyczne, ani przesadnie pompatyczne. Graj± swoje role autentycznie, bez przesadnych uniesień. Wspominam o tym, bo ci±gle mam kaca po słabym "Doubt".

Amerykanie w ostatnich latach, odwrócili się od filmowania swojego kraju jako Państwa rz±dz±cego wiatem. Pojawia się więcej scenariuszy o problemach współczesnej Ameryki. Mi akurat to odpowiada, bo autentycznych w hollywood do tej pory było jak na lekarstwo. Ale nie chwalmy dnia przed zachodem słońca. Niedługo przyjdzie lato, a wtedy znowu dostaniemy na ekrany kolejnych Xmenów, StarTreków a na deser Terminatora. I tak co roku.

¶roda, 22 kwietnia 2009, zaginiony22

Polecane wpisy

Komentarze
countersv
2009/04/22 09:24:43
Dobra recenzja. Widać, że film dał Ci do my¶lenia.
Zaznaczyłem sobie na li¶cie do obejrzenia.