Blog > Komentarze do wpisu
Alice ***

Mia Farrow to jedna z najbardziej utalentowanych aktorek w historii kina. Jej role to zupełny rozrzut pomiędzy "Dzieckiem Rosemary" i "Omen" (nowa wersja), a filmami Woody'ego Allena. Tak a propos relacji z Allenem, to Farrow była z nim w związku przez 14 lat. Allen zaangażował ją w ... 13 swoich filmów. Tak na marginesie ciakawostak - była też żoną Franka Sinatry.
W "Alice" zagrała ... Allena w spódnicy. Zapewne dlatego, że dla niego samego nie było miejsca w fabule. Alice jest żoną bogatego snoba (jak zawsze dobry William Hurt). Jej podstawową rozrywką są wizyty u kosmetyczek, trenerów, zielarzy i znachorów. Podczas jednej z takich wizyt dowiaduje się, że przyczyną jej bólu kręgosłupa jest brak szczęścia osobistego. Znachor podstępnymi metodami kierują Alice przez kolejne perypetie aby uzmysłowić prawdę o jej życiu, i niej samej.
Dla mnie podstawowym hasłem tego filmu jest wypowiedziane w trakcie projekcji "Ludzie mają wrodzony lęk przed wolnością". I choć jak to u Allena, fabuła jest pretekstem do dyskusji, to ta nie zawsze się klei. Ten film akurat niemiłosiernie mnie znużył. Okazuje się, że gdy z allenowskich filmów, wytniemy Allena, to tak na dobrą sprawę niewiele zostaje do oglądania. Nie jest to jego najlepsze dzieło, i daleko mu do obejrzanych niedawno "Cieni we mgle".
Tylko dla fanów reżysera.    
czwartek, 28 maja 2009, zaginiony22

Polecane wpisy