Blog > Komentarze do wpisu
Sonnenallee ***1/2

Filmy o poprzednich ustrojach dzielą się na dwie grupy: martyrologiczne - w tej dziedzinie przoduje rodzime kino oraz z przymrużeniem oka, w którym wyróżniają się Czesi i Niemcy. "Sonnenallee" jest komedią, w której grupa nastolatków opowiada historię dorastania pod murami Granicy z Berlinem Zachodnim. Sam mur na dobrą sprawę odgrywa drugorzędne znaczenie, najistotniejsze w tym obrazie jest przedstawienie opinii, iż w NRD ludzie również przeżywali miłe chwile, i choć często nie wierzyli w ustrój komunistyczny, to jednak budowali swoje szczęście i odnajdywali się w tej rzeczywistości.
Reżyser Leander Haußmann, wychowywał się we Wschodnich Niemczech, ma tu  sporo do powiedzenia. Moim zdaniem jednak film ma pewien błąd, który mnie delikatnie razi. Mam tu na myśli całkowite zafałszowanie historii. Oczywiście na użytek komedii trudno jest zachować całkowite prawdopodobieństwo historyczne, Czechom ta sztuka jednak się udaje. Tu dostajemy sceny, w których młodzież ubiera się ekstrawagancko w kolorowe ciuchy (przemyt z Berlina Zachodniego?), agenci Stasi są sztywni ale i grosteskowi w swojej konspiracji, a pogranicznicy to natrętni sąsiedzi, których pasją jest sprawdzanie dokumentów. Podkreślam, film jest śmieszny i jest niezłą rozrywką, jednak ten brak autentyczności sprawia wrażenie jakbyśmy oglądali obraz innego kraju.
Pewnie to jest takie małe zboczenie, wynikające z wielu przeczytanych historii (na temat podziału Niemiec przeczytałem już wiele książek) dlatego również o tym wspominam.
Mimo wszystko, można obejrzeć. Deja Vu raczej nie będzie, ale jako kino rozrywkowe ok.
czwartek, 16 lipca 2009, zaginiony22

Polecane wpisy

Komentarze
latajacy_talerz
2009/07/16 15:16:28
Zafałszowanie? To co czytam w podręcznikach historii z okresu w którym się wychowałem nijak nie przystaje do tego co było w rzeczywistości. Tak bardzo chce się upodlić komunizm, że prawdę historyczną zamienia się na własną.
To co napisałeś o szczęściu pierwszy raz spotkałem się w książce Terakowskiej "Ono".
Mam nadzieję, że znajdę ten film, bo cały czas czuję niesmak po "Good Bye Lenin" :)
-
2009/07/16 16:26:07
Często zwracam uwagę na aspekt życiowego prawdopodobieństwa. Nie wątpię, że w NRD ludzie nie byli szczęśliwi, ale jest wiele dowodów na ingerencję Stasi w życie szarych obywateli. Podejrzewam, że prawda dzieli się na poszczególne jednostki, bo przecież szczęście zależy od naszej subiektywnej oceny rzeczywistości. Świadomość jej pojmowania też bywa różna (inaczej się patrzy na świat nie czytając gazet, inaczej będąc gwiazdą POP, inaczej waląc codziennie wódkę). Ale to już temat na inną dyskusję.
-
latajacy_talerz
2009/07/16 22:46:06
Ok :)
-
Gość: Sultan Maci, 89.108.216.*
2009/07/20 17:00:13
Film jest świetny, rzeczywiście jest luźno związany z historią ale scenariusz jest oryginalny, ta historia mogła się zdarzyć tylko w tamtym miejscu i czasie.
Dobry kawałek humoru sytuacyjnego.