Blog > Komentarze do wpisu
Moon ****1/2

Spece do dystrybucji zawalili po raz kolejny sprawę. Tym razem dosyć poważnie, bo "Moon" Duncana Jonesa jest bardzo sprawnie wykonaną produkcją. Tym bardziej, że podjął się jej debiutant. Duncan Jones jest synem Davida Bowiego, ale postanowił w swojej karierze nie wykorzystywać przyjętego przez ojca nazwiska-przydomka.
Sam Bell kończy właśnie swój trzyletni kontrakt na księżycu, na stacji zajmującej się wydobyciem surowca do produkcji energii. Ostatnie tygodnie są szczególnie nerwowe, tym bardziej iż od samego początku, z powodu usterki Sam nie może nawiązać kontaktu online ze swoją rodziną. Ostatnia wiadomość od stęsknionych: żony i córki, jeszcze bardziej potęgują tęsknotę za domem. Po jednym z komunikatów centralnego komputera, który informuje o awarii jednego z kosmicznych kombajnów, Sam wyjeżdza sprawdzić jego stan. Niestety, w wyniku przedziwnego zrządzenia losu wpada prosto na maszynę, co kończy się rozbiciem łazika. Od tego momentu Sam rozpocznie nadziwniejszą przygodę w swoim krótkim życiu.
"Moon" urzekło mnie w kilku obszarach. Po pierwsze idealnie dopasowana muzyka Clinta Mansella (to ten, który podkłada muzykę do filmów Aronofskiego) do scenografii. Okazuje się że nie tylko Industrial Light And Magic może coś nowego w kinie wykreować. I mimo niedużego budżetu Jones wydobył aktora, który zaliczył właśnie jedną z najlepszych ról. Sam Rockwell, bo o nim mowa, doskonale odtworzył poszczególne emocje. Jest jeszcze Kevin Spacey, tym razem jako głos robota GERTY, który mimo intonacji podobnej do HALa z "2001 Odyseja Kosmiczna", jest pomocnym pracownikiem stacji.
"Moon", to przede wszystkim kino filozoficzne. To Science-Fiction w pełni słowa tego znaczenia. Zadaje pytania o kierunki rozwoju ludzkości, i pokazuje jedną z dróg w którą być może pójdzie kiedyś ludzkość. Reżyser z niepokojem patrzy w opowiedzianą  wersję przyszłości. Tworzy przygnębiającą wizję, która długo po projekcji pozostaje w głowie.
Warto obejrzeć. I nie patrzeć na braki logiki - bo niestety można się ich trochę tu dopatrzeć. Dlatego jedna gwiazdka mniej.
sobota, 14 listopada 2009, zaginiony22

Polecane wpisy

Komentarze
2009/11/14 16:15:27
Świetny film, rewelacyjny Sam Rockwell. Akcji w "Moon" jest niewiele, ale film wciąga. Muzyka i tak potęguje specyficzny klimat. Nie wiedziałam, że to debiut reżyserski i to syna słynnego ojca.
Z tegorocznych, interesujących debiutów na polu reżyserii pozostał jeszcze do obejrzenia "Dystrykt 9".