Blog > Komentarze do wpisu
Agora ***1/2
Hiszpanie od kilkunastu już lat są jednymi z wyznaczających kierunki kinematografii europejskiej. Zarówno dramaty Almodovara jak również horrory pochodzące z tego kraju, zdobywają uznanie co oczywiście przekłada się na sukces komercyjny. Wśród uznanych marek z tego kraju jest również osoba Alejandro Amenabara, który zaprezentował na ostatnim festiwalu w Cannes "Agorę". Film ten opowiada wydarzenia, które mogły mieć miejsce w IV w n.e. w Aleksandrii. Co istotne, nie są tu przedstawione fakty z dokładnością encyklopedii, a więc nie można traktować tego filmu jako historycznego. Co nie oznacza, że pewne mechanizmy nie miały miejsca. Ale o tym dalej.
Osią wydarzeń są przemiany społeczne, którego świadkiem jest Hypatia - nauczycielka filozofii i astrologii. Bazując na wiedzy swoich przodków, dąży do odkrycia mechanizmów rządzących astrologią i ruchem słońca oraz planet. Jest już coraz bliżej odkrycia, którego tysiąc lat później dokonał Kepler, niemniej jednak wydarzenia tamtego okresu były przecinane ciągłymi wojnami, którego podłożem były religie i dążenia ich reprezentantów do supremacji. W rezultacie Hypatia przeżywa osobiste tragedie, ale również i jej praca staje się coraz bardziej napiętnowana przez kapłanów chrześcijańskich. Oczywiście w tle nie może obyć się bez wątku miłosnego, dla mnie w tym wydaniu zupełnie nieinteresującego.
"Agora" jest interpretowana jako dzieło antychrześcijańskie. Oglądając film można odnieść takie wrażenie, choć warto pamiętać że mechanizm kierowania "rzędem dusz" odnosi się do wielu innych płaszczyzn i ideologii. Dlatego nie rozpatruję tego filmu w kategorii anty-, a raczej jako wstępem do dyskusji nt. fanatyzmu. Z tego punktu widzenia, film jest o wiele ciekawszy. Tym bardziej, iż środki wyrazu nie pozostawiają wątpliwości, że Amenabar jest zdolnym reżyserem. Jego dzieło, zostało nakręcone bez zastosowania fanfar, przepychu scenograficznego, miliona efektów specjalnych. To film dość kameralny, i w tym minimaliźmie jest metoda. Można odnieść wrażenie, że reżyser wzorował się na filmach z lat sześdziesiątych, gdzie nie było dostępu do obecnych nowinek technicznych. Być może zabieg ten został wykonany ze względu na ograniczony budżet - tego nie wiem. W tym pędzie do pięknych kadrów jest jeden zgrzyt. Rachel Weisz, jak również pozostali aktorzy (ciekawostka, jednym z drugoplanowych aktorów jest Yousef Sweid - który genialnie zagrał w "Bańce mydlanej") są piękni, perfekcyjni w swojej urodzie. Hypatia ma ładny makijaż, a Davus (Max Minghella) ładnie wydepilowane brwi. Tworzy to dość zabawny obraz, ponieważ z film ma opowiedzieć jakąś fabułę z zachowaniem dużej porcji autentyczności, a zarazem niczym w "Zmierzchu" tworzy fałszywy obraz pięknego świata.
Amenabar, na swoim koncie ma już bardzo dobre "The others" oraz "otwórz oczy". "Agora" jest tylko potwierdzeniem, że kino hiszpańskie nie dostało zadyszki i stara się poszukiwać nowych kierunków. Może przy tym nie jest specjalnie odkrywcze, ale na pewno jest dobrym rzemiosłem. Nie porwał mnie ten film, ale zastrzegam - moim zdaniem Rachel Weisz jest słabą aktorką, po za tym jestem przeciwnikiem tworzenia własnej Historii (jako nauki).
piątek, 26 marca 2010, zaginiony22

Polecane wpisy