Blog > Komentarze do wpisu
Inception ***
Nolan w chwili wskrzeszenia mitu Batmana stał się jednym z topowych reżyserów. Potrzebując jedynie przypieczętowania swojej pozycji, wpadł na pomysł zrealizowania projektu, będącego wariacją nt. "Matrixa" Wachowskich.
"Incepcja" opowiada o grupie śmiałków podejmujących się zadania wszczepienia nowego pomysłu/idei, dzięki której konkurent w biznesie nie będzie musiał ogłosić swojej porażki. Szef gangu Cobb (jak zawsze niezawodny Leonardo Di Caprio), podejmuje się zadania, którego podobno nikt wcześniej nie zrealizował. Nie ujawnia jednak przed swoimi kolegami, iż poprzedni eksperyment w tej dziedzinie skończył się jego rodzinną tragedią. Pomimo tego zbiera zespół, który poprzez kolejne poziomy snu swojej ofiary, przeżywa coraz bardziej niezwykłą misję, w której nie działa grawitacja a rany zadawane nie mają bezpośredniego wpływu na realną kondycję.
Siłą tego filmu, miała być fabuła umożliwiająca realizację najbardziej niesamowitych doznań wizualnych. O ile w tej warstwie Nolan jest mistrzem, o tyle w warstwie fabularnej jest jedynie sprawnym rzemieślnikiem. Historia, w której nie ma reguł musi się położyć pod ciężarem bzdur, których nie można wytłumaczyć. Kino w swojej historii wiele razy było wyrazem fantazji twórcy - tak było w niedawnym "Parnasussie", tak samo jak w "Blade Runner" Ridleya Scotta. Tamte filmy pokazywały kompletną wizję reżysera, który chciał opowiedzieć konkretną historię. Oglądając Incepcję miałem wrażenie Deja Vu, gdzie reżyser koniecznie chciał zagrać raz jeszcze melodię, którą wcześniej słyszeliśmy. Kino poszło do przodu, tak więc fajerwerków jest więcej i są lepsze, tyle tylko iż nie przekłada się to na jakość odbioru. Moralne dylematy głównego bohatera i końcowy twist wydaje się dopompowany.
Są oczywiście i zalety. Wspomniałem, iż Nolan ma silną pozycję w Holywood. Na potwierdzenie tej tezy podam kilka nazwisk, które pojawiają się w napisach końcowych: Michael Cane, Ellen Page (zapowiada się wielka kariera), Tom Berenger, Marion Cotillard oraz muzyka Hanza Zimmera ("Rain Man").
Po raz kolejny otrzymujemy z rąk reżysera, sprawnie opowiedziane i pokazane kino. Głupie, ale ładne. Jeśli ktoś potrzebuje zapoznać się z kunszten Nolana, polecam znacznie lepszy "Prestige".
poniedziałek, 23 sierpnia 2010, zaginiony22

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: ajar, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/09/04 19:47:14
Właśnie jestem po obejrzeniu filmu Incepcja. Na pewno jest to obraz znaczący. Na pewno, niezłe kino. Ale czy powala na kolana? Mnie nie powalił, choć nie żałuję wydanych pieniędzy na bilet do kina. Dobre kino, które trzeba oglądać z uwagą. Łatwo bowiem można się zaplątać w treści.
Pozdrawiam
-
2010/09/20 15:41:45
Powiedzialabym, ze recenzja jest tendencyjna ;-)
Zaczynajac od nawiazania do Matrixu (swoja droga ciekawi mnie, czy to sam Nolan wpadl na to porownanie, czy tez moze publika?) - dla mnie to zupelnie inny gatunek. Inception to dobre kino sensacyjne. Ot tyle i az tyle.
Konczas na podkresleniu zalety, jaka jest silna pozycja Nolana...
Tak naprawde to niewiele to o samym filmie mowi, no chyba, ze zadowolic sie nalezy stwierdzeniem ladny i glupi.
-
2010/09/20 16:01:22
no trudno, jest tendencyjna :) żeby nie powiedzieć subiektywna. Czyli wszystko się zgadza. Eureka! Miało być subiektywnie i jest subiektywnie. Masz prawo mieć odmienne zdanie, i to jest ważne. "Incepcja" przedstawia pewien wycinek świata, świata który nigdy nie zaistnieje. Zatem pomimo elementów sensacyjnych (które są praktycznie stałym elementem fantastyki), jest to najczystszej wody kino fantastyczne (ktoś ładnie to napisał, że nie jest to sci-fi). Bardzo ładne, ale niestety nie potrafiące udźwignąć tak zagmatwanej fabuły. I dlatego ginie od swojego uroku. Jest takim filmowym bazyliszkiem. Ginie bo jest głupie, ginie od własnego blasku.
-
2010/09/20 21:57:00
jesli to Nolan porownal swoj film do "Matrixu" (w jakimkolwiek kontekscie), to tak, film jest glupi ;)
a jesli nie, to jest mocno przeintelektualizowany, ale wedlug mnie to nadal calkiem dobre kino sensacyjne (nawet jesli to czysta fantastyka, akcja goni akcje, a cala ta fantastyka jest - dla mnie - pretekstem, zeby sobie postrzelac).
Ale widzialam "Inception" dopiero niedawno, i nie mialam zadnych wygorwanych oczekiwan. Mimo tego, ze to film Nolana.
No i jak widac, wszystko jest subiektywne, zaczynajac od nastawienia, z jakim sie idzie do kina :D