Blog > Komentarze do wpisu
Zagadka nieśmiertelności ****


Są takie filmy, które zapisują się w głowie, a dopiero pomimo upływu lat...ogląda się je po raz pierwszy. Tak właśnie miałem z "Zagadką nieśmiertelności" stale puszczaną przez kilkanaście miesięcy w kinie, w okolicy w której mieszkałem. A były to czasy późnego komunizmu, gdy film był wyświetlany z ograniczeniem wiekowym "od 15lat" to nie było szansy się dostać gdy się było zbyt młodym. Nowe filmy praktycznie do nas nie docierały, bo kopii w obiegu było znacznie mniej niż teraz. Dlatego na "Zagadkę..." nie poszedłem, ale tytuł pozostał w pamięci.
Przy okazji miniretrospekcji filmów z Davidem Bowie jaką sobie zafundowałem obejrzałem też omawiany film.
Tony Scott, którego "Niepowstrzymany" jest właśnie wyświetlany na ekranach kin, wyreżyserował historię wampirów, którzy żyjąc wśród społeczeństwa Nowego Jorku wysysają krew swoich ofiar. Wampiry te odbiegają swoim stylem bycia od tych znanych chociażby z "Draculi". Mieszkają co prawda na uboczu, nie mieszając się zbytnio w tłumie, jednak nie mają problemów ze światłem, i są dość łagodne, bardziej poetyckie. Ucieleśniono je w postaci wspomnianego Davida Bowie (w roli Johna) i Catherine Deneuve(Miriam). Miriam, wampirzyca żyjąca od setek lat obiecuje kolejnym swoim kochankom wieczną miłość, choć po latach okazuje się, że przychodzi czas rozstań gdy jej wspólnicy odchodzą, nagle starzejąc się. Za grzech żądzy życia wiecznego kosztem swoich ofiar, zostają skazani na wegetację, w samotności, bez pożywienia. Dlatego John kontaktuje się z Sarą Roberts-specjalistką od badań nad długowiecznością (Susan Sarandon), aby ta jemu pomogła. Ale od przeznaczenia nie ma ucieczki, a Sara ulega zmysłowości Miram.
To bardzo okrutna ale zarazem romantyczna opowieść o potrzebie bliskości, piękna wersja znanej nam historii o wiecznej miłości. Trochę nostalgiczna i zmysłowa. Reżyser poruszając się po przestrzeniach kamienicy Blaylocków, stale ociera się o falujące firany, baldachimy, poruszając się po lekko przyciemnionych pomieszczeniach. Reżyser prowokuje widza umiejętnym montażem, który ma coś z klimatu horrorów lat siedemdziesiątych. Pierwsze sceny filmu w dyskotece, połączone z mordem wśród małp uwięzionych w klatce, wprowadzają w niepokojący klimat. Dalej krwi i przemocy już praktycznie nie ma. Jest za to dużo namiętności, co znajduje swój upust w scenie zbliżenia Catherine Deneuve i Susan Sarandon (miodzio scena).
Warto zajrzeć do tego blisko trzydziestoletniego filmu. Nic a nic się nie zestarzał. Gdybym miał określić kino tego okresu kilkoma filmami, "Zagadka nieśmiertelności" byłaby jedną z nich. Dotyczy to zarówno pod względem sposobu opowiedzenia historii, ale też choćby samymi ubiorami i fryzurami aktorów. Aż strasz pomyśleć, że to było tak dawno...
Na koniec pytanie konkursowe - w której scenie tego filmu w filmie wystąpił Willem Defoe?
czwartek, 30 grudnia 2010, zaginiony22

Polecane wpisy