Blog > Komentarze do wpisu
Władcy umysłów ****

Kolejny idiotyczne tłumaczenie filmu. Chyba ci, którzy tworzyli polski tytuł nie oglądali tego obrazu.
Matt Damon w kolejnej hollywoodzkiej produkcji gra kandydata na senatora Davida Norrisa. Jest młody i ambitny, kariera jest w zasięgu ręki. David przez wpadkę na jednym ze spotkań zostaje zniszczony przez tabloidy. W momencie przeżywania swojej porażki, przeżywa zarazem jedno z milszych wydarzeń ostatnich miesięcy. Zauracza się w zabawnej dziewczynie z...toalety (fantastyczna Emily Blunt). Nie będzie im jednak dane poznać się bliżej. David zostaje zatrzymany przez dziwnych panów w kapeluszach, którzy informują go, iż... nie może zakochać się w swojej wybrance. Dowiaduje się o istnieniu organizacji, która czuwa nad przebiegiem Planu. Nie może jednak z niego zboczyć a na drodze do jego kariery staje właśnie wspomniana dziewczyna. David w zasadzie nie dostaje alternatywy, dostaje nakaz powrotu do starego życia. Czy jednak chwile szczęścia nie okażą się większą pokusą aniżeli przyszła kariera polityka?
Ilekroć mam do czynienia z ekranizacjami Philipa K.Dicka dostaję drgawek na samą myśl o spieprzeniu tematu. Dick był mistrzem tworzenia oryginalnych historii. Jego wyobraźnia znacznie przewyższała innych pisarzy sci-fi. Czasami jego powieści były osadzone w zupełnie innej rzeczywistości. Tu fabuła dotyka wpływu obcych sił na nasze wybory. David chce zmienić swoje przeznaczenie, bo wierzy że to co świadomie wybrał jest lepsze aniżeli to do czego dotychczas zmierzał. Jest w tym pewna naiwność, ale reżyser równoważył wątek miłosny z science fiction.
I dobrze zrobił, bo "Adjustmen Bureau" jest estetycznie zrealizowanym filmem. Szczególnie bardzo zaimponowała mi gra Emily Blunt, niedoceniona w "Diabeł ubiera się u Prady". Jej gra we "Władcach..." jest naturalna, w dalszym ciągu zabawna, ale już z większą pulą powagi. Jest niby tak samo, ale to nie to samo. Jest po prostu lepiej.
Geroge Nolfi dotychczas pisał scenariusze, ale jak widać jest równie dobrym reżyserem jak autorem tekstów. Omawiany film ma infantylne przesłanie, ale jest zarazem dobrą historią do obejrzenia. Szczególnie w tak deszczowy wieczór jak dzisiaj.

środa, 27 lipca 2011, zaginiony22

Polecane wpisy