Blog > Komentarze do wpisu
Sala Samobójców *****

Od czasu "Rewersu" najlepszy polski film, jaki obejrzałem. Więcej - to najlepszy film jaki widziałem w tym roku.
Dominik uczęszcza do renomowanego liceum. Rodzice robią karierę, syn korzysta z materialnych dobrodziejstw jakie są mu zapewniane. Podczas studniówki umawia się z grupą, iż pocałuje się z kolegą. Zakład się udaje, co zostaje skomentowane na portalu społecznościowym. Podczas kolejnego "starcia" z kolegą, przytrafia mu się gafa, która kompromituje go w oczach otoczenia. Od tego momentu życie Dominika skupia się na relacji z wirtualną przyjaciółką Sylwią, której jedynym pragnieniem jest - umrzeć. Sylwia coraz silniej wpływa na Dominika, rozmawiając z nim przez Internet. Relacja bardzo szybko rozwija się w kierunku fascynacji, jednocześnie zaciera się różnica pomiędzy zabawą a realnymi uczuciami. 
Rzadko się zdarza, aby w filmie upchnąć tyle tematów. "Sala Samobójców" może być interpretowana na wiele różnych sposobów. To przede wszystkim kwestia relacji pomiędzy rodzicami a dziećmi. Ci pierwsi robią pieniądze, bo mają przeświadczenie iż ich ciężka praca da dzieciom przyszłość. Dzieci natomiast potrzebują bliskich relacji z rodzicami, ale brak ciepła powoduje ucieczkę w imitację dorosłości poprzez używki, seks i - tu nowość - świat wirtualny. I to jest drugi temat o którym należy wspomnieć. Spełniła się przepowiednia Andy'ego Warhola, iż w przyszłości każdy będzie mieć pięć minut sławy. Teraz każdy może stworzyć profil na portalu społecznościowym, opowiadać o wydarzeniach w swoim życiu, a "przyjaciele" będą pisać komentarze. Coś co miało zbliżyć do siebie ludzi, powoduje iż zaczynamy od siebie się oddalać. Ucieczka w wirtualną przestrzeń skazuje nas na społeczne inwalidztwo. Gdy tylko Internet zostaje nam odcięty, zaczynamy się czuć równie nieswojo jak od kilku lat czujemy się wychodząc na ulicę bez telefonu komókowego. Jan Komasa nie pozostawia złudzeń - ta droga prowadzi do katastrofy. Trzecia warstwa to ocena współczesnej wrażliwości jednostki. Nasza wrażliwość, pomimo przyśpieszonego trybu życia, pozostaje niezmiennym elementem naszej tożsamości. Dawniej można było naszą wrażliwość wyrażać (i odbierać) poprzez sztukę, teraz wrażliwość jest zabijana przez technikę, kult kariery. Ale to nie oznacza, że przestaliśmy być istotami wrażliwymi.
Kolejne dwie rzeczy mnie pozytywnie zaskoczyły w tym obrazie. Po pierwsze, absolutny profesjonalizm reżysera. Przyjemnie jest oglądać, gdy reżyser opowiadając historię potrafi wykorzystać właściwie dostępne środki. Wizualizacje świata wirtualnego (wzorowane na "Second Life") mają jakość jakiej dotychczas nie widziałem w polskim kinie (Bagińskiego świadomie pomijam). Zachowuje przy tym równowagę pomiędzy fabułą a obrazem. Stosuje filtry świadomie, nie przeciąża opowieści formą. O odtwórcy głównej roli Jakubie Gierszale napisano już wiele peanów i co do pochwał się zgadzam. Według mnie, numerem jeden z drużyny aktorskiej jest tutaj Agata Kulesza w roli matki. Jędzowata szefowa, surowa matka, kochająca żona, złośliwa Pani domu - wszystko zagrane bezbłędnie. Roma Gąsiorowska tym razem nie kładzie na kolana, ale to i tak jedna z moich ulubionych polskich aktorek. Po prostu gra dobrze.
Nie pamiętam, abym kiedykolwiek na tym blogu powiedział, że jakiś film nie ma wad. Na pewno nie napisałem tak o polskim filmie. "Sala samobójców" daje nadzieję, iż mamy ponownie twórców, którzy są w stanie wznieść nasze kino do europejskiej pierwszej ligi. Czekam na kolejny film Jana Komasy.
Pomimo tematu, aż chce się obejrzeć jeszcze nie raz.
 
PS. Wydanie DVD dwupłytowe ma ścieżkę DTS. Świetna sprawa.
poniedziałek, 19 września 2011, zaginiony22

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: sala samobojcow, *.syrion.pl
2011/10/27 22:39:21
Mi się film podobał oglądałem na www.hotwarez.pl/