Blog > Komentarze do wpisu
WFF
Jak co roku Warszawa przeżywa filmową ucztę w postawi WFF. Edycja dwudziesta siódma, wzorem poprzedniczki odbywa się w dwóch kinach: Multikino Złote Tarasy i Kinoteka. To optymalne rozwiązanie, bo oba miejsca są obok siebie co daje możliwość łatwego przechodzenia na poszczególne projekcje. Ścisłe centrum jako lokalizacja też ma tu duże znaczenie.

Ponieważ nawet nie porywam się na wykupienie kilkudziesięciu biletów wybieram te, które prawdopodobnie się nie pojawią w dystrybucji ale są zarazem warte zainteresowania. Otwierający festiwal "A Dangerous Method" Davida Cronenberga wejdzie do kin już za kilka tygodni, również "Róża" będzie miała oficjalną dystrybucję. 

Rezultatem mojej selekcji jest 9 filmów, głównie dokumentów o tematyce społecznej. Trzy z nich już obejrzałem.

"I am Jesus" (http://iamjesusmovie.com/) odpowiada na pytanie, co by się stało gdyby Jezus się pojawił na ziemi. Pojawia się w filmie trzykrotnie, w różnych częściach świata. Ciekawe są obserwacje reżyserek poszczególnych bohaterów, ale również ich postrzeganie przez otoczenie. Jezus w Wielkiej Brytanii jest groteskowy, ale również materia zlaicyzowanego Zachodu wydaje się być mało podatna na potrzebę zawierzenia. Co innego, gdy wychodzimy do innych regionów świata - odcięty od świata kawałek Syberii, czci swojego Vissariona w sposób czysty i bez wątpienia pełny, zaangażowany. Zresztą ten ostatni stara się odpowiadać na problemy lokalnej społeczności, co czasami przynosi ekstremalne rozwiązania. 
Ludzie od zawsze potrzebowali znaków, iż ich wiara ma sens. Osoby fałszywych Jezusów (czy na pewno) daję poczucie bliskości kultu. Co daje wiernym szczęście.

Dziś obejrzałem jeszcze dobry "Splinters" (http://splintersmovie.com/). Film opowiada o skutkach wrzucenia elementu cywilizacji (deski sufingowej) na plażę Papui Nowej Gwinei. W ciągu dwudziestu lat, surfing rozwinął się w lokalny sport numer jeden. Dało to szansę nielicznym na karierę sportową. Film wchodzi głęboko w relacje w wiosce, przedstawiając determinację w uzyskaniu wymarzonego celu. I niestety zarazem słabości niecywilizowanego świata. Byłaby to piękna pocztówka, gdyby nie wątpliwy happy end. I słusznie, bo dobry dokument pokazuje prawdę. Tak jak w "Splinters".

Trzeci z dokumentów to "Tha advocate for fagdom" (http://www.theadvocateforfagdom.com/). Reżyserka opowiada nam o reżyserze prowokacyjnych filmów o tematyce LGBT. Słyszałem już kiedyś o Bruce LaBruce, ale nigdy nie zagłębiałem się w jego dokonania. Mimo to, po obejrzeniu tego obrazu, mam ochotę zobaczyć homopornoprowokacje - szczególnie gdy w omawianym dokumencie pada stwierdzenie o wychodzących z kina zszokowanych widach z projekcji jego filmów. 

Jutro za to zaglądam na "Breathing". Podobno dołujący, ale to subiektywna opinia :)
poniedziałek, 10 października 2011, zaginiony22
Tagi: WFF

Polecane wpisy

Komentarze
lubkowa
2011/10/13 21:25:51
Chciałam iść na "Breathing", niestety termin mi nie pasował. Czekam na recenzję.