Kategorie: Wszystkie | * | * 1/2 | ** | ** 1/2 | *** | *** 1/2 | **** | **** 1/2 | ***** | inne
RSS
poniedziałek, 19 września 2011
Sala Samobójców *****

Od czasu "Rewersu" najlepszy polski film, jaki obejrzałem. Więcej - to najlepszy film jaki widziałem w tym roku.
Dominik uczęszcza do renomowanego liceum. Rodzice robią karierę, syn korzysta z materialnych dobrodziejstw jakie są mu zapewniane. Podczas studniówki umawia się z grupą, iż pocałuje się z kolegą. Zakład się udaje, co zostaje skomentowane na portalu społecznościowym. Podczas kolejnego "starcia" z kolegą, przytrafia mu się gafa, która kompromituje go w oczach otoczenia. Od tego momentu życie Dominika skupia się na relacji z wirtualną przyjaciółką Sylwią, której jedynym pragnieniem jest - umrzeć. Sylwia coraz silniej wpływa na Dominika, rozmawiając z nim przez Internet. Relacja bardzo szybko rozwija się w kierunku fascynacji, jednocześnie zaciera się różnica pomiędzy zabawą a realnymi uczuciami. 
Rzadko się zdarza, aby w filmie upchnąć tyle tematów. "Sala Samobójców" może być interpretowana na wiele różnych sposobów. To przede wszystkim kwestia relacji pomiędzy rodzicami a dziećmi. Ci pierwsi robią pieniądze, bo mają przeświadczenie iż ich ciężka praca da dzieciom przyszłość. Dzieci natomiast potrzebują bliskich relacji z rodzicami, ale brak ciepła powoduje ucieczkę w imitację dorosłości poprzez używki, seks i - tu nowość - świat wirtualny. I to jest drugi temat o którym należy wspomnieć. Spełniła się przepowiednia Andy'ego Warhola, iż w przyszłości każdy będzie mieć pięć minut sławy. Teraz każdy może stworzyć profil na portalu społecznościowym, opowiadać o wydarzeniach w swoim życiu, a "przyjaciele" będą pisać komentarze. Coś co miało zbliżyć do siebie ludzi, powoduje iż zaczynamy od siebie się oddalać. Ucieczka w wirtualną przestrzeń skazuje nas na społeczne inwalidztwo. Gdy tylko Internet zostaje nam odcięty, zaczynamy się czuć równie nieswojo jak od kilku lat czujemy się wychodząc na ulicę bez telefonu komókowego. Jan Komasa nie pozostawia złudzeń - ta droga prowadzi do katastrofy. Trzecia warstwa to ocena współczesnej wrażliwości jednostki. Nasza wrażliwość, pomimo przyśpieszonego trybu życia, pozostaje niezmiennym elementem naszej tożsamości. Dawniej można było naszą wrażliwość wyrażać (i odbierać) poprzez sztukę, teraz wrażliwość jest zabijana przez technikę, kult kariery. Ale to nie oznacza, że przestaliśmy być istotami wrażliwymi.
Kolejne dwie rzeczy mnie pozytywnie zaskoczyły w tym obrazie. Po pierwsze, absolutny profesjonalizm reżysera. Przyjemnie jest oglądać, gdy reżyser opowiadając historię potrafi wykorzystać właściwie dostępne środki. Wizualizacje świata wirtualnego (wzorowane na "Second Life") mają jakość jakiej dotychczas nie widziałem w polskim kinie (Bagińskiego świadomie pomijam). Zachowuje przy tym równowagę pomiędzy fabułą a obrazem. Stosuje filtry świadomie, nie przeciąża opowieści formą. O odtwórcy głównej roli Jakubie Gierszale napisano już wiele peanów i co do pochwał się zgadzam. Według mnie, numerem jeden z drużyny aktorskiej jest tutaj Agata Kulesza w roli matki. Jędzowata szefowa, surowa matka, kochająca żona, złośliwa Pani domu - wszystko zagrane bezbłędnie. Roma Gąsiorowska tym razem nie kładzie na kolana, ale to i tak jedna z moich ulubionych polskich aktorek. Po prostu gra dobrze.
Nie pamiętam, abym kiedykolwiek na tym blogu powiedział, że jakiś film nie ma wad. Na pewno nie napisałem tak o polskim filmie. "Sala samobójców" daje nadzieję, iż mamy ponownie twórców, którzy są w stanie wznieść nasze kino do europejskiej pierwszej ligi. Czekam na kolejny film Jana Komasy.
Pomimo tematu, aż chce się obejrzeć jeszcze nie raz.
 
PS. Wydanie DVD dwupłytowe ma ścieżkę DTS. Świetna sprawa.
czwartek, 01 września 2011
Następne 10 najciekawszych teledysków (cz.2)
Przeglądając notki, przypomniałem sobie o zestawieniu jakie zrobiłem ponad dwa lata temu na temat teledysków. Tamta lista - wciąż aktualna - wymaga rozszerzenia. Po pierwsze dlatego, że stale pojawiają się nowe teledyski. Drugą przyczyną jest docieranie przeze mnie do kolejnych nagrań. Wyselekcjonowana poniżej lista, to najciekawsze klipy, których nie możemy zapomnieć. To prawdziwe arcydzieła sztuki filmowej, jakże w tym wypadku ograniczonej czasem trwania utworu, i obowiązkiem powiązania wizji z dźwiękiem.
1. Aphex Twin - "Windowlicker".
Dwa lata temu grał w Krakowie na festiwalu Sacrum Profanum.  W tym roku zagra również na tym festiwalu oraz w Krakowie. "Windowlicker" jest dziełem Crisa Cunninghama - tego samego, który zrobił nakręcił równie ulubione "All if full of love" Bjork.

2. Bjork - "All if full of Love". Niesamowita koncepcja, przedstawiając miłość pomiędzy ... robotami. Zmysłowe, namiętne.


3. Chemical Brothers - "Let forever be". "Zakochany bez pamięci" Michaela Gondry'ego nie jest moim ulubionym filmem, ale za to teledysk Chemical Brothers jest doskonale zsynchronizowany. Pozostaje pytanie - jak on wykonał te techniczne smaczki?


4. Nine Inch Nails - "Closer". Gdy oglądałem w 1997 roku "Seven" Davida Finchera, nie mogłem oprzeć się skojarzeniom z teledyskiem "Closer". Być może Fincher inspirował się tym teledyskiem.


5. Royksopp - "Poor leno". A kto nie był na koncercie Royksopp w Krakowie ten gapa. Panowie są doskonali na żywo, no i teledysk do "poor leno" jest jednym z moich ulubionych.

6. Daft Punk - "Revolution 909"

7. The Knife - "Pass this on". I kto wie, w którym momencie widzimy Karin Dreijer Andersson - wokalistkę grupy?

8. Radiohead - "Street Spirit (fade out). Doskonała piosenka z doskonałym video.


9. The Smiths - "The Queen is dead". I proszę Państwa, Derek Jarman we własnej osobie jako reżyser clipu.




10. Inxs - "Kiss the dirt" w reżyserii Alexa Proyasa (tak, tak to ten od "I am robot" i "Dark City").

.
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
O autorze
Zakładki:
Bezpośrednie połączenie z autorem bloga
Blogi warte zainteresowania
Lista filmów
Lista książek
Pozostali o filmach
Pozostali o książkach
Rankingi
Wsparcie/Współpraca: