Kategorie: Wszystkie | * | * 1/2 | ** | ** 1/2 | *** | *** 1/2 | **** | **** 1/2 | ***** | inne
RSS
czwartek, 01 grudnia 2011
TRANSMIGRACJA TIMOTHY'EGO ARCHERA

Twórczość Philipa K. Dicka zachwywa kolejne pokolenie czytelników. Szczególnie w kontekście wzowień jego poweiści przez wydawnictwo Rebis warto poświęcić chwilę zagadnieniu, które jest jednym z filarów twórczości sci-fi. Tym frapującym filarem jest poszukiwanie odpowiedzi na istnienie Boga lub też znalezienie odpowiedzi na istotę potrzeby wiary.
Po premierze "Solarisa" Stanisław Lem stwierdził, iż Andriei Tarkowski nie zrozumiał jego dzieła. Podczas gdy Lem opisywał naturę Oceanu - pozaziemskiej formy życia i niezrozumiałej dla ludzkiego umysłu, Tarkowski przedstawił Ocean jako wyższą formę inteligencji, która zafascynowała Krisa Kelvina - astronautę przybywające w okolicę planety Solaris. Fascynacja ta w kontekście innych dzieł Tarkowskiego może być odbierana jako religijna adoracja innej formy życia. Tarkowski bardzo umiejętnie wybierał tematy, które były doskonałą podstawą do dyskusji nt. fundamentalnych pytań i pomimo ograniczeń formy (cóż, władza  z każdym jego sukcesem coraz bardziej krytycznie patrzyła na jego prace), te same pytania dotyczące istoty życia i istoty wiary, były przez niego zadawane. Pierwszy przykład z brzegu - "Stalker" z przepiękną kilkuminutową sceną przejazdu przez zindustrializowane ulice miasta przyszłości (a może alternatywnej rzeczywistości?). Pomimo przejazdu wśród setek innych samochodów, główny bohater otoczony przez wytwory cywilizacji, czuje się samotnie. Tarkowski nakręcił tę scenę ponad trzydzieści lat temu i przewidział, iż dalszy rozwój naszego rozwoju będzie oddalać ludzi od siebie. Tu zresztą powstaje inne pytanie - czy oddalając się od Boga, oddalamy się od siebie?
Na to pytanie na pewno nie odpowie polski reżyser Piotr Szulkin. Według jego obrazu "O-bi, o-ba: Koniec cywilizacji", nasze nadzieje na przyjście Arki, która uratuje ludzkość jest owocem manipulacji po to, aby uspokoić społeczeństwo przed nieuchronną zagładą. Ten kryzys wiary, był jednym ze znaków szczególnych przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Być może był nawet silniejszy niż końcowe lata drugiego millennium. Dla przykładu w 1978 roku zakończyła swoją działalność Świątynia Ludu - sekta, której 900 członków popełniło zbiorowe samobójstwo.
Również u Philipa Dicka, pytania o istotę wiary i sposób jej postrzegania przewijał się w jego twórczości. Szczególnie ostatni okres, gdy Dick już był mocno zniszczony przez próby z narkotykami, paradoksalnie właśnie wtedy jego fascynująca umiejętność tworzenia niepowtarzalnych fabuł, wzbogacona została o dyskusje ezoteryczne. Pisząc "Valis" w ciągu zaledwie kilkunastu dni, przedstawił w nim własną wizję religii. Projekcja dotknięcia "palcem bożym", stała się źródłem paranoidalnej rozprawki ezoterycznej, dwóch postaci zamkniętych w jednym ciele. Nawet gdy czytamy wspaniałą powieść o narkotykowym bóstwie  "Trzy stygmaty Palmera Eldritcha" odnajdziemy smaczki, w których bohaterowie zostają postawieni przed zdefiniowaniem rzeczywistości - fundamentem koniecznym do zachowania równowagi psychicznej. Dlatego tym bardziej zaskakująca jest ostatnia powieść "Transmigracja Timothy'ego Archera" praktycznie pozbawiona elementów science fiction. Główny bohater jest biskupem, którego dokonania stawiają go w konflikcie z kościołem. Pomimo śmierci syna, następnie kochanki, potrzeba namacalnego zbliżenia do Boga nie dyskwalifikuje go jako osoby religijnej. Czy go odnajdzie? Tego dowiecie się kartek powieści, która na początku 2012 roku zostanie ponownie wydana przez wydawnictwo Rebis. 
poniedziałek, 10 października 2011
WFF
Jak co roku Warszawa przeżywa filmową ucztę w postawi WFF. Edycja dwudziesta siódma, wzorem poprzedniczki odbywa się w dwóch kinach: Multikino Złote Tarasy i Kinoteka. To optymalne rozwiązanie, bo oba miejsca są obok siebie co daje możliwość łatwego przechodzenia na poszczególne projekcje. Ścisłe centrum jako lokalizacja też ma tu duże znaczenie.

Ponieważ nawet nie porywam się na wykupienie kilkudziesięciu biletów wybieram te, które prawdopodobnie się nie pojawią w dystrybucji ale są zarazem warte zainteresowania. Otwierający festiwal "A Dangerous Method" Davida Cronenberga wejdzie do kin już za kilka tygodni, również "Róża" będzie miała oficjalną dystrybucję. 

Rezultatem mojej selekcji jest 9 filmów, głównie dokumentów o tematyce społecznej. Trzy z nich już obejrzałem.

"I am Jesus" (http://iamjesusmovie.com/) odpowiada na pytanie, co by się stało gdyby Jezus się pojawił na ziemi. Pojawia się w filmie trzykrotnie, w różnych częściach świata. Ciekawe są obserwacje reżyserek poszczególnych bohaterów, ale również ich postrzeganie przez otoczenie. Jezus w Wielkiej Brytanii jest groteskowy, ale również materia zlaicyzowanego Zachodu wydaje się być mało podatna na potrzebę zawierzenia. Co innego, gdy wychodzimy do innych regionów świata - odcięty od świata kawałek Syberii, czci swojego Vissariona w sposób czysty i bez wątpienia pełny, zaangażowany. Zresztą ten ostatni stara się odpowiadać na problemy lokalnej społeczności, co czasami przynosi ekstremalne rozwiązania. 
Ludzie od zawsze potrzebowali znaków, iż ich wiara ma sens. Osoby fałszywych Jezusów (czy na pewno) daję poczucie bliskości kultu. Co daje wiernym szczęście.

Dziś obejrzałem jeszcze dobry "Splinters" (http://splintersmovie.com/). Film opowiada o skutkach wrzucenia elementu cywilizacji (deski sufingowej) na plażę Papui Nowej Gwinei. W ciągu dwudziestu lat, surfing rozwinął się w lokalny sport numer jeden. Dało to szansę nielicznym na karierę sportową. Film wchodzi głęboko w relacje w wiosce, przedstawiając determinację w uzyskaniu wymarzonego celu. I niestety zarazem słabości niecywilizowanego świata. Byłaby to piękna pocztówka, gdyby nie wątpliwy happy end. I słusznie, bo dobry dokument pokazuje prawdę. Tak jak w "Splinters".

Trzeci z dokumentów to "Tha advocate for fagdom" (http://www.theadvocateforfagdom.com/). Reżyserka opowiada nam o reżyserze prowokacyjnych filmów o tematyce LGBT. Słyszałem już kiedyś o Bruce LaBruce, ale nigdy nie zagłębiałem się w jego dokonania. Mimo to, po obejrzeniu tego obrazu, mam ochotę zobaczyć homopornoprowokacje - szczególnie gdy w omawianym dokumencie pada stwierdzenie o wychodzących z kina zszokowanych widach z projekcji jego filmów. 

Jutro za to zaglądam na "Breathing". Podobno dołujący, ale to subiektywna opinia :)
Tagi: WFF
21:14, zaginiony22
Link Komentarze (1) »
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
O autorze
Zakładki:
Bezpośrednie połączenie z autorem bloga
Blogi warte zainteresowania
Lista filmów
Lista książek
Pozostali o filmach
Pozostali o książkach
Rankingi
Wsparcie/Współpraca: