Kategorie: Wszystkie | * | * 1/2 | ** | ** 1/2 | *** | *** 1/2 | **** | **** 1/2 | ***** | inne
RSS
czwartek, 25 sierpnia 2011
Plan czteroletni wykonany.
Lato się powoli kończy, co zazwyczaj wywołuje u mnie potrzebę oglądania filmów. Ostatnie tygodnie to wakacje, podczas których obejrzałem zaledwie klasyczne i nienajlesze "Silkwood", nowsze ale również bez ekstazy "Julie & Julia". Rewelacją ostatniego miesiąca jest za to obejrzana we francuskiej telewizji "Apokalipsa". Doskonały dokument z narracją Mathieu Kassovitza, z kolorowanymi filmami z II wojny światowej. Film był również wyświetlany w Polsce na National Geographic. Jeżeli ktoś ma dojścia, polecam obejrzenie.

Piszę notkę, ponieważ blog zbliża się do czwartej rocznicy powstania. Cieszy mnie to, że w dalszym ciągu obserwuję niezłe statystyki, pomimo iż treści nie ukazują się już tak regularnie jak kiedyś. Wynika to z faktu, iż paradoksalnie jako wolny strzelec mam mniej czasu na swoje pasje. Praca na etacie daje jednak możliwość zorganizowania sobie czasu dla siebie. Wracając do tematu - nie wiem ile do tej pory napisałem recenzji. Na oko, jest ich ze 200. Postaram się je jakoś zliczyć. Mam bardzo dużą satysfakcję, z kilku sukcesów jakie blog do tej pory zaliczył:
1. Trwam w syndykacie - co daje możliwość od czasu do czasu pojawienia się na stronie głównej gazety.pl . Takie sytuacje miały do tej pory miejsce trzy razy.
2. Współpraca z Zone Europa - dość krótka ale owocna.
3. Zainteresowanie innych portali filmowych - do tej pory odmawiałem, ale chyba czas zmienić zdanie (sic!).
4. Wtyczka społecznościowa, która rejestruje już ponad 80 osób, które są moimi najwierniejszymi czytelnikami. Bardzo Wam za to dziękuję :)

Są też porażki. W moim odczuciu:
1. porażką jest, iż żaden z wydawców nie docenia pracy, jaką wykonują blogerzy filmowi, którzy często mają lepsze "pióro" niż niektórzy recenzenci. Także wśród moich linków do blogów są ci, którzy moim zdaniem piszą doskonale i są lepsi od wielu "dziennikarzy". Szanuję ich robotę, i zastanawiam się głośno, co zrobić aby ich praca miała szanse na szersze audytorium.
2. Propozycja HBO, które najpierw zaprosiło mnie do współpracy a potem się nie odzywało pomimo moich monitów. Zła reklama, może zaszkodzić. Zła organizacja pracy wystawia na śmieszność lub frustracje. Tylko czy to moja porażka, czy też pracowników, którzy robią taką reklamę HBO?
3. Mała ilość komentarzy. Nie wiem czy powinienem się cieszyć czy się martwić. Oznacza to, że albo zgadzacie się z moimi recenzjami, albo ich nie czytacie do końca :))))

Następne lata będą bogate w recenzje. I choć prawdopodobnie niebawem blog zmieni adres (coraz bliżej jestem tego kroku), to mam nadzieję, iż nadal będziecie ze mną.
Bardzo dziękuję wszystkim czytelnikom i pozdrawiam.

Grzegorz Olędzki


17:12, zaginiony22 , inne
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 lipca 2011
Władcy umysłów ****

Kolejny idiotyczne tłumaczenie filmu. Chyba ci, którzy tworzyli polski tytuł nie oglądali tego obrazu.
Matt Damon w kolejnej hollywoodzkiej produkcji gra kandydata na senatora Davida Norrisa. Jest młody i ambitny, kariera jest w zasięgu ręki. David przez wpadkę na jednym ze spotkań zostaje zniszczony przez tabloidy. W momencie przeżywania swojej porażki, przeżywa zarazem jedno z milszych wydarzeń ostatnich miesięcy. Zauracza się w zabawnej dziewczynie z...toalety (fantastyczna Emily Blunt). Nie będzie im jednak dane poznać się bliżej. David zostaje zatrzymany przez dziwnych panów w kapeluszach, którzy informują go, iż... nie może zakochać się w swojej wybrance. Dowiaduje się o istnieniu organizacji, która czuwa nad przebiegiem Planu. Nie może jednak z niego zboczyć a na drodze do jego kariery staje właśnie wspomniana dziewczyna. David w zasadzie nie dostaje alternatywy, dostaje nakaz powrotu do starego życia. Czy jednak chwile szczęścia nie okażą się większą pokusą aniżeli przyszła kariera polityka?
Ilekroć mam do czynienia z ekranizacjami Philipa K.Dicka dostaję drgawek na samą myśl o spieprzeniu tematu. Dick był mistrzem tworzenia oryginalnych historii. Jego wyobraźnia znacznie przewyższała innych pisarzy sci-fi. Czasami jego powieści były osadzone w zupełnie innej rzeczywistości. Tu fabuła dotyka wpływu obcych sił na nasze wybory. David chce zmienić swoje przeznaczenie, bo wierzy że to co świadomie wybrał jest lepsze aniżeli to do czego dotychczas zmierzał. Jest w tym pewna naiwność, ale reżyser równoważył wątek miłosny z science fiction.
I dobrze zrobił, bo "Adjustmen Bureau" jest estetycznie zrealizowanym filmem. Szczególnie bardzo zaimponowała mi gra Emily Blunt, niedoceniona w "Diabeł ubiera się u Prady". Jej gra we "Władcach..." jest naturalna, w dalszym ciągu zabawna, ale już z większą pulą powagi. Jest niby tak samo, ale to nie to samo. Jest po prostu lepiej.
Geroge Nolfi dotychczas pisał scenariusze, ale jak widać jest równie dobrym reżyserem jak autorem tekstów. Omawiany film ma infantylne przesłanie, ale jest zarazem dobrą historią do obejrzenia. Szczególnie w tak deszczowy wieczór jak dzisiaj.

| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
O autorze
Zakładki:
Bezpośrednie połączenie z autorem bloga
Blogi warte zainteresowania
Lista filmów
Lista książek
Pozostali o filmach
Pozostali o książkach
Rankingi
Wsparcie/Współpraca: